Kelly Barnhill

Syn wiedźmy

Kelly Barnhill po raz kolejny zachwyca swoją niezwykłą, bogatą wyobraźnią. Akcję drugiej powieści ponownie osadziła wymyślonej, bliżej nieokreślonej, ale pod każdym względem prawdziwej krainie.
Autorka Syna wiedźmy jest mistrzynią w kreowaniu światów pełnych cudowności i niebezpieczeństw. Światów, w których magia może być samodzielnym, kapryśnym i niebezpiecznym bytem, gdzie kamienne głazy mogą okazać się czymś więcej niż tylko skałą.

Pod okryciem misternie uplecionym z fantastyki, Barnhill skrywa wiele życiowych prawd i mądrości. To, co przytrafia się bohaterom Syna wiedźmy, może przytrafić się każdemu z nas, choć na pierwszy rzut oka, przez ten bajkowy anturaż, wydaje się tak nierzeczywiste.
Autorka pisze oczywiście o przyjaźni i miłości, dwóch najważniejszych składnikach literatury młodzieżowej. W tej opowieści przyjmują one często nieoczywistą, niekiedy trudną do rozpoznania postać. Bardziej istotne dla fabuły są jednak słowa. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie one są głównymi bohaterami powieści.

Słowa mają wielką moc sprawczą i niszczycielską. Przywiązujemy do nich zbyt wielką wagę albo je lekceważymy. Nieodpowiednio użyte mogą bardzo zaszkodzić, zmienić czyjeś życie, lub nawet je odebrać. Potrzeba wiele odwagi, siły i determinacji, by pokonać przeszkody i ograniczenia, jakie słowa mogą postawić na naszej drodze. Barnhill ostrzega czytelnika także przed ignorancją. Zachęca do tego, by samemu poznawać świat, zdobywać wiedzę i odkrywać jego niezliczone cuda.

Syn wiedźmy to prawdziwa plejada barwnych i wyrazistych postaci, choć na tym polu powieść nie dorównuje swojej poprzedniczce. Niektóre z postaci są zbyt dwuwymiarowe jak król Ott czy bratanek królowej. Trudno w tej dwójce zobaczyć cokolwiek, co wzbudzałoby choć odrobinę sympatii albo współczucia. Autorka pozostawiła też kilka wątków bez rozwinięcia, trochę w oderwaniu od fabuły. Kim jest tajemniczy starzec, którego w tak nikczemny sposób pozbywa się herszt bandy rozbójników i jaki jest jego związek z magią? Skąd się wzięły i kim są zaklęte w głazy olbrzymy? Na te pytania musimy niestety odpowiedzieć sobie sami.

Wystarczy jednak przymknąć oko na te drobne, prawie niezauważalne potknięcia, by lektura Syna wiedźmy była przyjemnością dla czytelnika w każdym wieku. Kelly Barnhill jest królową współczesnej baśni i taki chwilowy, drobny spadek formy tego nie zmieni.

Wydawnictwo Literackie, 2019


(Visited 160 times, 1 visits today)