czytelnictwo

Jak czytać katalog biblioteczny

Istnieje wiele oprogramowań, z których korzysta się w bibliotekach aby opracowywać i udostępniać czytelnikom zbiory. Jako użytkownik biblioteki widzimy tylko jedną „końcówkę” tego oprogramowania, czyli elektroniczny katalog. Prostą i bardzo ograniczoną w funkcjach, ale i tak często nieczytelną, trudno zrozumiałą dla Kowalskiej i Nowaka.

Jak szukać książek w internecie

Tradycyjny biblioteczny katalog kartkowy przeraża i odstrasza wielu potencjalnych użytkowników. Nie inaczej jest z katalogami elektronicznymi. Poszukiwanie źródeł do pracy magisterskiej, doktorskiej, czy też zwykłej pracy zaliczeniowej, referatu, potrafi zatruć życie. Bibliografia. Większość z nas mniej więcej wie cóż to takiego, ale w zdecydowanej większości nie mamy pojęcia jak to ugryźć. I muszę przyznać, że my, bibliotekarze i twórcy bibliografii nie ułatwiamy życia swoim potencjalnym klientom. Ale są wśród nas również tacy, którym dobro czytelnika leży na sercu. Powstały bowiem bazy bibliograficzne, do których dostęp mamy online.

Czy e-czytać? Jedenaście zalet e-booka

Każdy kto kocha czytać, wie że największą frajdę sprawia czytanie tradycyjnej, papierowej książki. Zwłaszcza jeśli jest to świeżynka, i obłędnie pachnie farbą drukarską. Coraz częściej jednak, w zabieganej codzienności, bardziej sprawdza się książka w wersji elektronicznej. Swego czasu byłem wielkim przeciwnikiem e-booków, ale przekonałem się do nich. Wiedząc o wadach, jakie płyną z korzystania z czytników, nie powstrzymuje mnie to przed korzystaniem z nich w codziennym obcowaniu z literaturą. Wszystko przecież ma swoje wady i zalety, a czytanie e-booków ma ich całkiem sporo.

Mole-Mole: Nowe „dziecko” Empiku

Kilka lat temu Polskę obiegła wieść, że Empik stoi na skraju bankructwa. Było to trochę dziwne, gdyż mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się informacja o tym, że sieć księgarń wchodzi na rynek Ukraiński. Firma znajdująca się nad przepaścią, raczej nie pozwoliłaby sobie na uruchamianie nowych sklepów na tak niepewnym rynku. Nie wiem jak to wyglądało naprawdę, ale dzisiaj wszystko wskazuje na to że nasz rodzimy megastore radzi sobie całkiem dobrze. Dowodem na to jest Mole Mole.

Jak się pozbyć nadmiaru książek?

Prawdopodobnie dla wielu spośród Was to pytanie nie istnieje, bo przecież jak można mieć za dużo książek? Otóż można. I nie tylko książek, ale wszystkiego. Kiedyś nadchodzi taki moment w życiu, że stwierdzamy iż mamy zbyt dużo rzeczy, a chomikowanie nie jest dobre. W porównaniu z innymi, zalegającymi w naszych domach przedmiotami, pozbycie się książek jest bajecznie łatwe. Oto kilka przykładów na to jak się pozbyć nadmiaru książek. Oczywiście nie wszystkich. Część sobie zostawiamy.

 

Awantura o lekturę

To co się dziś dzieje wokół szkół, a ostatnio szczególnie w kontekście lektur i nowej podstawy programowej dla szkół średnich, byłoby zabawne, gdyby nie było tak przerażające. Kiedy rok temu pomagałem mojemu bratankowi, wtedy uczniowi szóstej klasy, podczas odrabiania zadania domowego z historii, ze zdziwieniem zapytałem czy to aby na pewno jego podręcznik, bo zadania były skonstruowane na poziomie klas 1-3. Kto w ogóle słyszał żeby historii nauczać metodą zadań domowych?

Osiem mitów o molach książkowych, czyli nie(jestem) molem książkowym

Mól książkowy. Dla niektórych to obraźliwe określenie, związane z przykrymi wspomnieniami czasów szkolnych, kiedy nikt, poza panią bibliotekarką i polonistką, nie rozumiał twojego zamiłowania do czytania. Dla innych bycie molem książkowym to powód do dumy. Ale czy faktycznie jesteś molem książkowym? Czy jest to tylko różnorako nacechowane określenie osób czytających więcej niż jedna książkę rocznie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością? Spróbuję się przyjrzeć temu zjawisku na swoim przykładzie.

Dekalog czytelnika

Twórcą dziesięciu praw czytelnika jest Daniel Pennac, francuski pisarz, autor literatury dziecięcej jak i poważnych esejów naukowych. W 1992 roku sformułował dekalog czytelnika. Przyjrzyjmy się zatem poszczególnym jego punktom.

Higiena czytania

Przez kilka miesięcy należałem do pewnej czytelniczej grupy na Facebooku. Jej członkowie mieli za zadanie przeczytać w danym roku co najmniej 52 książki, czyli jedną na tydzień. O swoich dokonaniach na tym polu dzielili się na forum grupy. Pomijając fakt że niektórzy wstydzili się przed swoimi znajomymi tego że czytają książki i należą do takiej grupy, o czym pisali wprost, prosząc moderatora o zmianę ustawień, by ich posty nie były powszechnie widoczne, wszystko było ok.