Maciej Marcisz

Taśmy rodzinne

Kto jest prawdziwym, głównym bohaterem Taśm rodzinnych? Takim, który ciągnie za sobą całą fabułę, powoduje zmiany w życiu innych bohaterów i zwroty akcji? Nie jest to ani Marcin, ani jego ojciec, ani żaden inny bliższy lub dalszy krewny tych dwóch panów. Jest nim pieniądz. Chciałoby się zanucić Mamonę Republiki, ale nie wypada, gdyż powieść Macieja Marcisza raczej nie została napisana dla pieniędzy.

Nie do końca jednak wiadomo, co powodowało debiutantem Marciszem, by sięgnął właśnie po taki temat, czyli zmiany ustrojowej i następującej potem prawdziwej fali tsunami, która przyniosła ze sobą między innymi kapitalizm. Tu pojawia się najczęstsze z lekcji języka polskiego, co autor miał na myśli?

Książek i filmów o tym okresie powstało wiele, zarówno w komediowej, jak i całkiem poważnej odsłonie. W tym uniwersum opowieści o latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych trudno znaleźć jakąś niszę, w którą można by się wpasować ze swoją książką i nie być wtórnym. Autorowi się to nie udało. Jego Taśmy nie przedstawiają nic nowego ani odkrywczego.

Na myśl przychodzi tylko jedna odpowiedź na powyższe pytanie. Maciej Marcisz pisze o swojej rodzinie i własnych przeżyciach, za czym przemawia, chociażby imię i nazwisko głównego bohatera, Marcina Małysa, czy też babcia Jadzia i jej ucieczka z Litwy tuż po wojnie. Wielu pisarzy tworząc, bazuje na własnym życiu. Przeważnie te elementy autobiograficzne są tak wplecione w fabułę, że większość czytelników ich nie zauważy. Tutaj sprawa wydaje się oczywista.

Takie uzewnętrznianie się, publiczne pranie brudów to nic innego jak niezdrowy ekshibicjonizm. Rozpad rodziny jest dziś już równie mocno wykorzystanym tematem, jak szalony kapitalizm ostatniej dekady dwudziestego wieku. We współczesnej literaturze, nie tylko polskiej, robi się niestety bardzo duszno. Jak w zamkniętym od wielu godzin pokoju, w którym przebywa kilka osób. Otwórzmy okno i wpuśćmy trochę świeżości.

Niewątpliwą zaletą Taśm rodzinnych, jest wierne i bardzo szczegółowe oddanie realiów i obyczajowości lat dziewięćdziesiątych. Te szczególiki, jak Piątek z Pankracym, przywołują miłe wspomnienia. Rodzina Małysów nie zalicza się do przeciętny Kowalskich i Nowaków. Jednak gdy pogrzebiemy trochę w pamięci, z pewnością odnajdziemy w niej bardzo podobny obrazek. Nowobogackich, zachłystujących się swoim statusem i możliwościami. Czerpiącymi garściami i worami z wartkiego strumienia dobrobytu, ale robiącymi to nieumiejętnie. Wywyższającymi się ponad innych, z powodu noszonych ubrań, posiadanych mebli, metrażu mieszkania i sum wydawanych na cotygodniowych zakupach. Ba, nawet dzisiaj, trzydzieści lat później, wciąż spotykamy takich ludzi wokół siebie.

Czy to jest przekazywane w genach, czy przez wychowanie, błędy, czy też może grzechy, przechodzą z rodziców na dzieci. Ojciec Jana bił i pił, Jan bił, a potem zaczął pić. Czy coś z tego przeszło na kolejne pokolenie? Nie wiemy. Rodzeństwo Marcina jest ledwie zarysowane, a on sam w genach nic nikomu nie przekaże.

Marcin jest postacią bardzo archetypiczną. Skupia się w nim, niczym w soczewce, wiele cech i postaw dzisiejszych dwudziesto i trzydziestolatków, którzy nigdy w życiu nie musieli ciężko pracować i wszystko przychodzi im zbyt łatwo. Pseudo artystów, filozofów i społeczników, którzy często może nawet nieświadomie, zastanawiają się, czy ich udział w przygotowywaniu posiłków dla bezdomnych dobrze wypadnie na Instagramie.

Tu aż się prosi, by zgłębić ten motyw bardziej. Sprawdzić co za tym stoi. Kompletne nieprzygotowanie na nowe realia? Globalizacja? Internet? Błędy wychowawcze? Może wszystko po trochu? Autor milczy na ten temat, pozwalając, by czytelnik sam się nad tym zadumał i sam sobie odpowiedział.

Maciej Marcisz, od lat związany z branżą wydawniczą, lekcję z tworzenia fabuł odrobił na czwórkę. Całość jest zgrabna, fajnie napisana, ale bardzo podręcznikowa. Postępujący rozkład podstawowej komórki społecznej, narastająca niechęć i wrogość wobec siebie, oddalenie, wszystko zostaje naprawione i odbudowane na skutek większego nieszczęścia, jednoczącego rodzinę. Powieść kończy się happy endem, udającym jednak życiowe, nie całkiem szczęśliwe zakończenie. Debiut nie porywający, ale dobrze rokujący na przyszłość.

Wydawnictwo W.A.B., 2019


(Visited 71 times, 1 visits today)