Wiesław Myśliwski

Traktat o łuskaniu fasoli

Traktat o łuskaniu fasoli jest uniwersalną powieścią o życiu. Jej centralnym punktem jest narrator, starszy mężczyzna łuskający fasolę, i w trakcie opowiadający o swoim życiu obcemu mężczyźnie, który pojawił się w jego domu niezapowiedziany. To wokół niego skupiają się wszystkie wydarzenia, jest okiem cyklonu, jakim jest życie. Główny bohater i narrator był prawdopodobnie napisany jako everyman, ale dziś już nie każdy może wejść w jego rolę.

Czas nieubłaganie brnie do przodu. Tylko przez chwilę biegniemy równo z nim. Szybko jednak nas wyprzedza, pozostawiając w tyle kolejne pokolenia. Na to właśnie uwagę czytelnika kieruje Wiesław Myśliwski. Powieść jest przepełniona nostalgią za minionym życiem, nawet jeśli nie było ono idealne, ale także spokojną rezygnacją, oczekiwaniem na koniec. Między twardymi, oschłymi słowami narratora wyczuwalny jest też żal do samego siebie. Żal o to, że się zostało, a wszyscy bliscy odeszli tak nagle i gwałtownie, bez możliwości pożegnania się.

Sposób prowadzenia narracji, luźne, trochę chaotyczne opowiadanie o przeszłości, otwarcie się przed nieznajomym to już prawie relikt przeszłości. Jeszcze kilkanaście lat temu często zdarzało się, że ktoś obcy, najczęściej starsza osoba, przysiadał się na przystanku, czy też w kolejce i zaczynał dzielić się z nami swoimi przemyśleniami, a nierzadko także historią życia. Skutek samotności. Dziś samotnych ludzi jest więcej, ale zdecydowanie mniej tych, którzy potrafią tak po prostu rozmawiać i słuchać.

W biografii głównego bohatera znajdziemy dwa nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Pierwszy z nich to spotkanie w jednej z restauracji podczas wieloletniego pobytu za granicą rodaka, z którym nawiązuje dosyć dziwną znajomość. Ów mężczyzna jest właścicielem domku letniskowego w rodzinnych stronach narratora i tam też na starość trafia nasz bohater. Drugim jest jeszcze bardziej przypadkowe spotkanie z synem niemieckiego żołnierza, który najprawdopodobniej zastrzelił jego rodzinę. Zdaje się, miał to być przyczynek do rozważań nad losem człowieka, czy rządzi nim przypadek, czy też przeznaczenie, ale coś tu mocno zgrzyta i nie przystaje do siebie.

Traktat o łuskaniu fasoli i ostatnią jak na razie powieść Wiesława Myśliwskiego, Ostatnie rozdanie, dzieli siedem lat. Czytając Traktat o łuskaniu fasoli, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest on wprawką do Ostatniego rozdania. Fabularnie obie powieści są oryginalne, nic się w nich nie powtarza, ale są też do siebie bardzo podobne pod względem konstrukcji, głównego bohatera i narratora, narracyjnie, a także w przedstawieniu świata.

Traktacie pisarz bawi się i eksperymentuje z formą, pozwalając sobie na spacer po niebezpiecznym gruncie opowieści w opowieści. I niestety, gdy w opowieści starego stróża ktoś zaczyna opowiadać swoją historię, czytelnik przedziera się przez te fragmenty jak przez bagno, co rusz wracając do przeczytanych już akapitów, by upewnić się, czy przypadkiem nie zgubiło się wątku. Lekkość lektury i płynąca z niej przyjemność gdzieś znikają.

Wydawnictwo Znak, 2006


(Visited 146 times, 1 visits today)