Ece Temelkuran

Turcja: obłęd i melancholia

Turcja: obłęd i melancholia to lektura wstrząsająca. Codzienność życia w tym kraju, przedstawiona przez Ece Temelkuran przypomina wizję z jakiegoś koszmarnego filmu SciFi, po obejrzeniu którego trudno się pozbierać, i właściwie nie wiadomo co bardziej wgniotło nas w fotel. Poczynania rządu, czy pokora baranków idących na rzeź, jaką przejawiają mieszkańcy tego kraju.

Turcja z książki Ece Temelkuran to niemal sama obsesja. Melancholii szukać w niej trzeba ze świecą. Kraj ten jawi się w samych tylko ciemnych barwach, na tle których krew jego obywateli staje się jeszcze bardziej jaskrawą.   Autorka tego ni to reportażu, ni eseju, zastrzegła że jej intencją nie jest pokazywanie swojej ojczyzny od jak najgorszej strony, i chciałaby też zaprezentować to co w jej kraju jest dobre, ale niestety to przedsięwzięcie nie udało się. Spontaniczne protesty w Parku Gezi i na placu Taksim w Stambule, łączące przedstawicieli różnych religii, przekonań i kultur, to w zasadzie norma, i poza sposobem w jaki protestowano, nie różniły się niczym od podobnych demonstracji w innych częściach świata. To jedyna dobra rzecz, jaką o Turcji przeczytamy u Temelkuran. Chwilowy sukces opozycji w kolejnych wyborach, o którym autorka wspomina pod koniec książki, został już przyćmiony kolejnymi posunięciami partii rządzącej, o czym dowiadujmy się z przypisów.

Nasza wiedza na temat współczesnej Turcji jest w większości znikoma. To co wiemy, najczęściej pochodzi z mediów, i w dużej mierze zostało wykoślawione, przeinaczone. Kto z nas nie słyszał, nie oglądał reportaży o Kurdyjskich terrorystach? Ilu z nas łączyło ich w jedno z bojownikami tak zwanego Państwa Islamskiego? Nie myśleliście nigdy o Turcji, jako wzorowym, demokratycznym państwie z dominującym wyznaniem islamskim? Ece Temelkuran bombarduje czytelnika faktami z najnowszej historii kraju, kilkakrotnie też przypominając o wydarzeniach sprzed powstania Republiki. Jest to jednak bardzo chaotyczny przekaz. Jeden z celów, jakie autorka postawiła sobie rozpoczynając pracę nad książką, czyli otworzenie oczu rodakom oraz międzynarodowej opinii publicznej, został osiągnięty. Faktycznie po lekturze Turcji wyobrażenie o tym kraju zmienia się diametralnie, ale do pełnego zrozumienia Turcji i jej mieszkańców to nie wystarcza. Pomocna z pewnością będzie wiedza na temat historii i kultury kraju, ale to wciąż zbyt mało. Pisarka wspomniała kilkakrotnie o dwoistości natury Turków, że jedno zadanie, słowo może wyrażać dwie różne, i do tego skrajne emocje. Czytając Turcję można dojść do dwóch wniosków. Albo kraj ten jest nieprzetłumaczalny, albo samej Ece zabrakło ku temu umiejętności.

Bez wątpienia jest to ważna książka. Jej lektura wciąga jak najlepsza z powieści, pozostawiając w czytającym ślad. Wartą ją przeczytać, ale chcąc zgłębić wiedzę na temat dzisiejszej Turcji, nie powinniśmy na tym poprzestawać. Turcja: obłęd i melancholia jest flagą, którą pisarka macha na starcie długiego maratonu ku prawdzie.

Książkowe Klimaty, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: