Warsztat pracy blogera książkowego

We wrześniu minie dziesięć lat, odkąd zawodowo doradzam ludziom jakie książki czytać, a jakie wetknąć pod kanapę. Piszę o nich znacznie krócej, bowiem październik przyniesie dopiero trzecie urodziny bloga. Czy mogę o sobie powiedzieć że jestem już doświadczonym blogerem? Na pewno wiem o  tym dużo więcej niż jeszcze półtora roku temu, nie wspominając nawet o początkach. Gdybym mógł się na chwile przenieść w czasie, i pomóc sobie z października 2014 roku, powiedziałbym tamtemu sobie o kilku niezbędnych rzeczach, które według obecnego mnie są niezbędne dla blogera książkowego.  Nie zrobię tego jednak, ale mogę opowiedzieć Wam jak wygląda mój warsztat pracy blogera książkowego.

1. Magazyn „Książki”

Różne są czasopisma poświęcone literaturze i nowościom wydawniczym. Te o wąskiej tematyce, prezentujące tylko książki z jednego gatunku, te traktujące o kulturze szeroko pojętej, a literaturze poświęcające tylko część swoich łamów, jak i te ogólne, w których przeczytamy o różnych gatunkach literackich. Spośród nich najlepszy wydaje się miesięcznik „Nowe Książki”, wydawany przez Instytut Książki. W każdym numerze znajdziemy kilkanaście różnorodnych recenzji, od literatury dziecięcej, przez popularno-naukową, na poezji skończywszy. Oprócz tego wywiad z ciekawą postacią, związaną z życiem książki, oraz obszerny wykaz nadchodzących premier, z krótkim opisem każdego tytułu. „Nowe książki” stanowią niezastąpione źródło inspiracji i wzorów godnych naśladowania. Recenzje zamieszane na łamach tego pisma należą do najwyższej klasy tekstów krytycznych, nie będących jednocześnie krytyką akademicką, strawnych dla każdego. Powszechnie wiadomo że blogerzy książkowi (i nie tylko) często niechętnie czytają innych, w tym właśnie takie publikacje. Błąd kardynalny. Z pisaniem jest jak z jazdą samochodem. Im więcej będziemy czytać tekstów krytycznych, tym lepsze teksty sami będziemy pisać.

2. Notes

Z przyjemnością sięgam po nowe gadżety, czy to smartfony, tablety czy inne cudeńka. Jednakże do prowadzenia codziennych zapisek zdecydowanie wolę tradycyjne notesy. Są wygodniejsze, i bywa że łatwiej w nich coś zanotować niż w smart fonie. Zwłaszcza gdy pisze się o literaturze. Niektóre dzieła są przetrawiane w głowie dosyć długo, i nigdy nie wiadomo jaka myśl, gdzie i w jakiej formie się wykluje. Zapisuję w notesach nie tylko przemyślenia na temat czytanych książek, ale wszystkie pomysły, próby swoich własnych utworów, notatki ze spotkań, wykładów i szkoleń. Od lat używam notesów z gumką, gdyż moje notatniki puchną jak ten w „Ostatnim rozdaniu” Myśliwskiego.

3. Canva

Część z Was zapewne już dawno poznała ten bajecznie prosty i wygodny programik, dostępny on Line, i dobrze wie jakie ma on zalety, jak bardzo jest pomocny w blogowaniu. Canva umożliwia tworzenie różnorakich grafik, przystosowanych do różnych serwisów społecznościowych, prezentacje multimedialne, atrakcyjne graficznie cv, infografiki, wizytówki, własnego ebooka, oraz wiele, wiele innych. Ograniczeniem jest tylko własna inwencja.  Canva działa w oparciu o gotowe elementy, które są wgrane na stałe. Znajdziemy tutaj sporo darmowych elementów, gotowych schematów, które można swobodnie modyfikować, ale możemy również dodawać własne zdjęcia i grafiki. Gotową pracę można udostępnić innym, albo na swój komputer w formacie png, jpg albo pdf.

4. Agencje stockowe

Bez dobrych zdjęć nie będzie dobrego bloga. Nie każdy ma oko i talent do fotografowania, więc warto korzystać z agencji stockowych, czyli baz fotografii i filmów, wykorzystywanych w mediach. Te najlepsze są oczywiście płatne, ale w sieci znajdziemy wiele darmowych baz, z bogatymi zasobami. Najczęściej korzystam z pixaby. Polecam.

5. Aparat fotograficzny

Nie zawsze jednak możemy skorzystać z takich darmowych zdjęć. Czasem konieczne jest zrobienie własnych, co dodaje też atrakcyjności stronie. Tutaj polecam zaopatrzyć się w dobrą lustrzankę cyfrową, nie koniecznie z najwyższej półki, ale też nie typowy idioten aparat. Zdarza mi się robić zdjęcia telefonem, najczęściej te na zamieszczane na Instagramie, ale nawet ze znajomością kadrowania i innych tajników dobrej fotografii, ta zrobiona tradycyjnym aparatem nie ma sobie równych. Prezentowany na zdjęciu model jest nieużywany od lat. Moim marzeniem jest nauczyć się go sprawnie obsługiwać i mieć ciemnię w domu. Może kiedyś się to uda. Tymczasem uwieczniłem go Nikonem D40.

6. Bogata baza dzieł kultury

Pisząc tekst krytyczny, nie tylko dotyczący literatury, ale także innych przejawów myśli i kondycji ludzkiej, warto jest mieć w zanadrzu bazę dzieł kultury, książek, filmów, muzyki, spektakli, tak by można było się do czegoś odnieść. Im większa taka baza, tym lepiej. Czyli obcujemy z kulturą ile wlezie, przyswajamy sobie z nie ile się da, zapamiętujemy, a będzie się nam lepiej pisać i żyć.

7. Dyktafon

Urządzenie przydatne każdemu, kto chce zaistnieć w jakiś sposób w mediach. Bywa że miejsce w notesie się skończyło, albo gdzieś się zapodział, więc najłatwiej wtedy swoją myśl nagrać. Dyktafon niezbędny jest dla tych, którzy parają się jakąkolwiek formą dziennikarstwa. Teoretycznie każdy współczesny telefon komórkowy jest w niego zaopatrzony, ale żywotność baterii smart fonów jest krótka. Dobrze więc mieć ze sobą prawdziwy dyktafon, który na jednym ładowaniu jest w stanie nagrać wiele godzin. Unikniemy wtedy wstydliwej sytuacji, kiedy to umówiliśmy się z kimś na przykład na wywiad, a bateria w telefonie padła…

Tak wygląda mój warsztat pracy blogera książkowego. A jak to jest u Was?


(Visited 54 times, 1 visits today)