Kimberly Brubaker Bradley

Wojna, która ocaliła mi życie

Dobra powieść dla młodzieży, która nie będzie robić wody z mózgu czytelnikom, a przy okazji czegoś ich nauczy? O taką dzisiaj trudno, ale znalezienie jej nie jest niemożliwe. Wystarczy sięgnąć po Wojna, która ocaliła mi życie.

Kimberly Brubaker Bradley napisała powieść, która na pierwszy rzut oka jest nieatrakcyjna pod każdym względem. Jej bohaterką jest zaniedbana, kaleka i trzeba przyznać dość nieprzyjemna dziewczynka. Nie posiada żadnych nadzwyczajnych mocy ani zdolności. Nie jest też mieszkanką fantastycznej krainy. Żyje w Londynie pierwszej płowy dwudziestego wieku, w mieście, którego prawie nie zna, od urodzenia zamknięta przez okrutną matkę w domu. Jest szaro, buro, depresyjnie i patologicznie, a na dodatek nadciąga wojna.

Mimo to Wojna, która ocaliła mi życie jest na swój specyficzny sposób urzekająca od pierwszych stron. Bradley oczarowuje delikatnie baśniową otoczką opowiadanej przez siebie historii. Sam jej początek przywodzi na myśl Kopciuszka, może w nieco bardziej hardcorowej wersji. Dalej mamy do czynienia z ogromem miłości i nierozerwalną więzią, jaka łączy główną bohaterkę Adę z jej młodszym bratem, niczym w Braciach Lwie Serce. I tak jak w kultowej powieści Astrid Lindgren, Ada podąża za bratem do innego świata, gdzie ich życie ulega całkowitemu przeobrażeniu.

Uważny czytelnik zauważy też pewne drobne podobieństwa do bohaterów Ani z Zielonego Wzgórza. Susan, która początkowo nie chce przyjąć do siebie rodzeństwa, okazuje się wrażliwą i kochającą osobą, która bez tej dwójki nie wyobraża sobie już życia. To nowe wcielenie Maryli. Adzie natomiast, dziewczynce z bagażem przykrych i trudnych doświadczeń, które odebrały jej dzieciństwo, blisko do Ani Shirley.

Przez historię Ady, tłamszonej i gnębionej, zaniedbanej przez nieodpowiedzialną i złą matkę, autorka przekazuje młodemu czytelnikowi ważną lekcję. Pisze o tym, że nie ważne co o nas mówią i myślą inni. Ważne jest to, jak sami siebie postrzegamy, i jak bardzo trzeba uważać na to co się mówi, gdyż złe słowo może złamać komuś życie. To bardzo ważny przekaz w dobie wirtualnego życia, hejtu, chęci bycia cool za wszelką cenę i coraz słabszej psychicznej odporności młodych ludzi. Bradley zwraca uwagę na to, żeby nie poddawać się zbyt łatwo. Jeśli się czegoś pragnie, trzeba o to zawalczyć, nawet jeśli przyjdzie nam trochę się przy tym pokaleczyć.

Wojna, która ocaliła mi życie wiernie oddaje realia tamtych czasów. Zaciemnienia, reglamentację żywności, wojenną propagandę, mobilizację i narastający strach przed inwazją. A jednocześnie próby zachowania normalności i życia jak przed wojną. Dzięki prostemu, lekkiemu stylowi Kimberly Brubaker Bradley, czytelnik z łatwością może przenieść się w czasie, poznając w ten sposób ów kawałek historii z innego punktu widzenia.

Powieść Kimberly Brubaker Bradley nie jest niestety pozbawiona wad. Autorce przydarzyło się kilka fabularnych nieścisłości, dotyczących głównej bohaterki, jak chociażby umiejętność dokonywania prostych obliczeń matematycznych, gdy nigdy nie korzystało się z pieniędzy, nie chodziło do szkoły i nie wiedziało się czym są drzewa. W książce nie padło też ani jedno słowo na temat udziału polskich lotników w bitwie o Anglię. Czy to świadome przemilczenie, a może niewiedza autorki? Trudno powiedzieć.

Nie trzeba się tym jednak zrażać. Wojna, która ocaliła mi życie jest piękną i mądrą książką. Odpowiednią dla czytelnika w każdym wieku. Dorosłym podpowie co należy zmienić w podejściu do wychowywania dzieci, gdy wyraźnie coś idzie nie tak. Dzieciom doda odwagi, by zmierzyć ze swoimi problemami i przywróci wiarę w dorosłych.

Entliczek, 2017


(Visited 168 times, 1 visits today)