Kamil Bałuk

Wszystkie dzieci Louisa

Temat sztucznego zapłodnienia od lat jest jedną z głównych spraw zaprzątających opinię publiczną. Czasem znika, przykryty płaszczykiem bieżących wydarzeń, ale szybko powraca, w tej czy w innej postaci. Można spierać się nad etyką, nad tym czy jest to metoda leczenia bezpłodności czy nie, i chyba nigdy nie dojdziemy w tej materii do porozumienia. Kamil Bałuk, młody reporter, ostatnio znany z łamów „Przekroju”, reportażem Wszystkie dzieci Louisa włącza się do dyskusji, poruszając problem inseminacji, i skandalu, jaki w związku z tą metodą zapłodnienia, przed kilkoma laty wybuchł w Holandii.

Historia doktora Jana Karaabata i jego działalności jest tak absurdalna, że w pierwszym momencie, gdy trzymamy już książkę w rękach, trudno uwierzyć że coś takiego miało miejsce w XX, ale i w XXI wieku. Lekarz zajmujący się problematyką bezpłodności i jej leczenia, otwiera prywatną klinikę, a właściwie bank spermy, w którym świadczy usługi parom niemogącym mieć dzieci, i samotnym kobietom, które nie chcą już dłużej czekać z macierzyństwem. Ot, zwyczajna historia, która jednak nagle zmienia się w nie lada kabałę, gdy okazuje się że jeden z dawców nasienia zostaje ojcem  dwusetki dzieci, a kobiety, które zdecydowały się na inseminację, zostały oszukane co do dawcy, jego pochodzenia, rasy i kilku innych, istotnych spraw.

Kamil Bałuk opowiadając historię Louisa i jego dwusetki dzieci, przyjmuje stanowisko neutralne. Nie staje po żadnej ze stron, docierając do głosów przemawiających za tym że zapłodnienie metodą inseminacji  jest złe, a zwłaszcza odbieranie dzieciom już na starcie możliwości poznania swoich korzeni, ale także popierających te działania. I trudno nie odmówić racji jednym i drugim. Szwarccharakterem reportażu jest wspomniany już Jan Karaabat. Co do jego nieobliczalności, pewnego defektu psychicznego, być może również autyzmu, nie mam wątpliwości, ale w trakcie lektury Wszystkie dzieci Louisa, przekonujemy się że pozostali specjaliści w tej dziedzinie nie są lepsi.

Kamil napisał Wszystkie dzieci Louisa jak dobry kryminał. Odpowiednio buduje napięcie, tnąc swoją narrację najczęściej w momentach zwrotnych, których w książce znajdziemy sporo. Krążąc wokół tematu, zatacza coraz szersze kręgi.  Plączą się nowe wątki. Na scenie pojawiają się nie tylko kolejne dzieci Louisa, ale też jego krewni, przodkowie, poznajemy historię doktora Karaabata, ocieramy się o problematykę Aspergera i historię Surinamu . Im  bliżej końca czytelnik czuje lekkie przesycenie natłokiem informacji, zwłaszcza zbyt szczegółowym przytaczaniem rozmowy jaką autor odbył z Louisem, co w efekcie wywołuje zmęczenie książką, tematem, osobą  dawcy.

Słusznie pozostając neutralnym, Kamil Bałuk nie wyciąga jednak żadnych wniosków z tego „spermowego przekrętu”. Czytelnikom pozostawia możliwość wyrobienia sobie własnej opinii, ale również zostawia nas z  wieloma nowymi pytań i wątpliwościami, które zrodziły się w trakcie czytania. Odpowiedź na nie być może uda się znaleźć śledząc stronę Kamila, na której reporter opowiada o dalszych losach bohaterów swojej książki.

Dowody Na Istnienie, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 53 times, 1 visits today)