Peter Balko

Wtedy w Loszoncu

Peter Balko opisuje kawałek swojego dzieciństwa, w zasadzie już początek jego końca, tak jak gdyby wciąż miał te kilka, kilkanaście lat. To wielka sztuka, która dorosłym przychodzi z trudem. Znów myśleć i spoglądać na świat jak przed laty, gdy umysł nie był jeszcze skażony problemami dorosłego świata.

Być może teksty składające się na Wtedy w Loszoncu naprawdę napisał kilkuletni Peter, ale przeglądał je, redagował i poprawiał już dorosły mężczyzna. Nie straciły jednak na świeżości i niepowtarzalności, na zachwycie każdym nowym doznaniem, jakie towarzyszą dorastaniu.

Opowiadania Balko pełne są sprzeczności, tak typowej dzieci. Rzeczywistość zabarwiona jest baśnią. Zwykłe wydarzenia urastają do rozmiarów wielkich przygód, rodem z ulubionych filmów i książek przygodowych. „Sekretne podziemne kryjówki na drzewie”, plany podboju świata lub udawanie złych i dręczenie głupimi dowcipami sąsiadów, to sprawy zaprzątające głowy wielu dorastających chłopców.

Ta niezwykłość przenika do wszystkich warstw ich krótkiego życia. Polowanie z ojcem kończy się spotkaniem z mitycznym stworzeniem, a w szkole, szarzy, często maluczcy i niesympatyczni ludzie stają się bohaterami literackimi, godnymi uwiecznienia.

Fantazja jest też obecna w rodzinnych opowieściach. Trochę ubarwionych przez opowiadających, zniekształconych przez czas i całkowicie przeredagowanych przez rozbuchaną młodzieńczą wyobraźnię. Wtedy w Loszoncu jest być może jedną z ostatnich relacji z prawdziwego dzieciństwa. Peter Balko utrwala obraz tego, jak kiedyś wyglądało dzieciństwo i jak powinno wyglądać.

Dziś dzieci już takie nie są, nie potrafią tak słuchać i tak przeżywać. Jedyne co nam pozostaje to próba zmienienia tego. A na razie, w długie, zimowe wieczory, poczytajmy tę lekką, zabawną a miejscami też wzruszającą prozę Petera Balko.

Biblioteka Słów, 2019


(Visited 135 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.