Marketa Pilatowa

Z Batą w dżungli

Lektura Z Batą w dżungli jest jak przeglądanie rodzinnego archiwum. Oglądanie zdjęć, czytanie starych pamiętników, listów, wycinków z gazet i dokumentów.
Tak właśnie powstawała ta książka. Marketa Pilatova poleciała do Brazylii, by uczyć czeskiego Dolores, najstarszą wnuczkę Jana Antoniego Bati. Tam pisarka mogła osobiście zapoznać się z tymi pamiątkami przeszłości, które Dolores przechowywała w domu. Kilka lat rozmów i dyskusji na temat znalezionych faktów, zaowocowało powieścią biograficzną Z Batą w dżungli.

Książka ma dokładnie taką formę, jaką mogą przyjąć wszelkie nieuporządkowane rodzinne archiwa. Autorka podzieliła ją na rozdziały, w których głos oddaje kolejnym członkom rodu Batów. Samemu Janowi Antoniemu, jego córkom, zięciowi, wnuczce, a także współpracownikom i … jednej z fabryk, należących kiedyś do rodziny. Niektórzy z nich już nie żyją i swoją opowieść snują zza światów, pełni dystansu do minionych wydarzeń.

Przypomina to rodzinny zjazd. Przy wspólnym stole, dawno niewidziani krewni, wszyscy na raz chcą opowiedzieć o najważniejszych sprawach. Przez lata narosło ich tak wiele, że praktycznie mówią o wszystkim. Każdy też dorzuca swoje trzy grosze, widząc rodzinną historię w nieco inny sposób.

Mimo to obraz Jana Antoniego Bati, jaki wyłania się z powieści, jest dosyć klarowny. Powieść ukazuje go jak wizjonera, człowieka bardzo otwartego jak na tamte czasy. Myślącego nie tylko o swoich potrzebach, ale także o krewnych, przyjaciołach i współpracownikach. Bardzo ludzkiego, trochę śmiesznego, popełniającego błędy, skrzywdzonego przez ludzi i historię. Przy czym Marketa Pilatova podkreśla, że jest to jedna z wersji tej opowieści. Zbudowana na faktach i pamięci, a więc ze sporą dawką subiektywizmu.

Z Batą w dżungli nie jest tylko powieścią o słynnym rodzie producentów obuwia. Porusza tę samą tematykę co Remarque w Na ziemi obiecanej, czyli uchodźstwo. Trudność w odnalezieniu się w nowym kraju, tęsknota za rodzinnymi stronami i wreszcie obcość w kraju przodków. Taka bezpaństwowość i pozbawienie korzeni są bardzo wyniszczające. Prowadzą do zbieractwa śladów i pozostałości dawnego życia, a one wzmagają tylko tęsknotę. Są one jednak ważne dla nas, bez względu na to, gdzie i kiedy jesteśmy. Zapewniają ciągłość pokoleń. Dopóki zdjęcia są oglądane, a stare zapiski czytane, dopóty żyje pamięć o zmarłych. Dzięki niej pozostają nieco dłużej wśród tych, którzy ich wspominają.

Powieść Pilatovej czyta się momentami z trudnością. Zaburzona chronologia i wielość postaci, sprawiają, że jest dość chaotyczna. Napisana jest jednak z wielką wrażliwością i uczuciem. W każdym zdaniu biją dwa serca. Autorki i Dolores Bati.

Książkowe Klimaty, 2019


(Visited 40 times, 1 visits today)