Gogi Gwaharia

Załzawione okulary

Załzawione okulary  wymykają się wszelkim formom i typom literackim. Nie da się tej książki jednoznacznie określić, umieścić na półce z literaturą wspomnieniową i pamiętnikarską, biografią, literaturą socjologiczną czy historyczną. Łączy w sobie wszystkie te gatunki, a nawet więcej. Załzawione okulary są eposem ukazującym kulturę, historię, zarówno tę wielką, w tle, jak i tę zwyczajną, codzienną, która u Gwahariego wysuwa się na plan pierwszy.

Załzawionych okularach jest niemal wszystko. Wielcy radzieccy reżyserzy i filmowcy ze zgniłego zachodu, mniej lub bardziej skrycie wielbieni przez autora i jego rówieśników, pisarze, Cyganie wierzący w przesądy i magię, Chruszczow, Szewardnadze i wielu innych. Są imprezy w Domach Twórców, pochody, protesty a przede wszystkim wielkie kino i literatura.

Autor Załzawionych okularów, dziennikarz i krytyk filmowy, swojej fascynacji sztuką filmową poświęca wiele uwagi. Nie oddaje jej jednak w całości dziesiątej muzie. Dla Gwahariego ważna jest sztuka jako taka, a więc także literatura, muzyka, malarstwo. Przez pryzmat tych najszlachetniejszych przejawów ludzkiej działalności i kreatywności opowiada o Gruzji od końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, po początek wieku dwudziestego pierwszego.

Między wierszami tych lekko, potoczyście napisanych wspomnień da się wyczytać wielką miłość, jaką Gogi Gwaharia żywi wobec swojego kraju, i jednoczesną niechęć wobec rodaków, prześmiewców, krytykantów, krzykaczy, mistrzów mowy trawy, ludzi, którzy nie potrafią nic zrobić, gdy przychodzi pora na działanie. Autor porusza tematy, które tylko pozornie wydają się błahe. Życie w najbogatszej republice Związku Radzieckiego nie było usłane różami, i to również przebija się przez karty książki.

Załzawione okulary są wyraźnie skierowane do gruzińskiego czytelnika. Głównie ludzi dojrzałych, co najmniej dobrze pamiętających opisywane przez autora wydarzenia, ale też do bardzo młodych czytelników, którzy urodzili się już w wolnej Gruzji. Wybór takiego odbiorcy sprawił, że dla nas, nie Gruzinów, Załzawione okulary są mniej czytelne. Bez wsparcia się o publikacje dotyczące światowego kina i historii ZSRR wiele niuansów nam umknie, a nawet wtedy nie ma pewności, że jakiś zakamuflowany przekaz pozostanie niezauważony. Mimo to ten dosyć nietypowy pamiętnik jest ciekawą, pouczającą lekturą, którą trzeba sobie jednak umiejętnie dawkować. Przeczytanie jej na jednym ciągu może zmęczyć, a nawet zniechęcić.

Wydawnictwo KEW, 2018

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 239 times, 1 visits today)