Tania Malarczuk

Zapomnienie

Tania Malarczuk w bardzo przystępnym, literacko pięknym stylu przybliża nam słabo znaną historię naszych wschodnich sąsiadów, ale także naszej ojczyzny. Pisząc o Wacławie Lipińskim vel Wiaczesławie Lipińskim, polskim szlachcicu, który dobrowolnie przybrał ukraińską narodowość, nie wyrzekając się także swojej polskości, opisuje dążenia do niepodległości i ustanowienia odrębnego państwa przez naród ukraiński.

Jak bliskie nam są to doświadczenia, pokazują gorączkowe dyskusje między zapalczywymi, młodymi bojownikami o słuszną, ukraińską sprawę, toczące się po kawiarniach i restauracjach całej Europy. Kolejne tytuły czasopism, których jedynym celem było głoszenie ideologii ich założycieli. Wraz z rozwojem sytuacji, dawni przyjaciele stawali się przeciwnikami, a nawet wrogami na arenie politycznej. Wizje tego, jak powinno wyglądać państwo Ukraińskie i z kim zawrzeć sojusz coraz bardziej się różniły od siebie, właściwie uniemożliwiając sukces.

Lektura Zapomnienia każe zastanowić się nad sytuacją Polski i Ukrainy, a także ukazuje polskiemu czytelnikowi ten konkrety kawałek naszej własnej historii z zupełnie innego punktu widzenia. Oducza zero jedynkowego myślenia o przeszłości i zmusza do bardziej obiektywnego jej postrzegania. Oba narody pozbawione były państwowości, ale wydaje się, że sytuacja Ukraińców była znacznie gorsza. Od zawsze był to teren, do którego prawa rościła sobie Wielka Ruś, Moskwa, Litwa i Polska. Nie było więc mowy o ukraińskiej państwowości. Wiaczesław stwierdza w pewnym momencie, że na Ukrainie nie ma elit, które mogłyby po uzyskaniu autonomii pokierować państwem, bo szlachta ze wschodnich ziem została zrusyfikowana, a ci z zachodu spolonizowani.

Powieść Tani Malarczuk to nie tylko historia młodego polskiego szlachcica, ale też fascynujący obraz tamtej epoki. Malarczuk bardzo barwnie opisuje świat pierwszych kilku dekad minionego stulecia, co nawet bez dziejowego bagażu jest już bardzo atrakcyjne dla czytelnika. W opowieść o Lipińskim i próbach stworzenia ukraińskiej państwowości Malarczuk wplata także historię młodej pisarki, prawdopodobnie siebie samej, zafascynowanej postacią zapomnianego już dyplomaty.

Poszukiwania kolejnych informacji na jego temat przywołują własne wspomnienia i opowieści dziadków o wielkim głodzie, który spustoszył Ukrainę w latach trzydziestych, o partyzantce i powojennych czasach komunizmu, ale też o latach beztroskiego, cudownego dzieciństwa. Stawiając te wydarzenia obok politycznych przepychanek przy kieliszku i zakąsce w eleganckich, wiedeńskich restauracjach czy modnych uzdrowiskach, można poczuć lekki niesmak. Sama autorka jednak nie ocenia, nie krytykuje, poddaje jedynie w wątpliwość, czy gdyby jej przodkowie postąpili inaczej, czy ona sama dzisiaj by istniała i mogła robić to co robi.

Co jeszcze chciała nam przekazać Tania Malarczuk? Chyba to, że w każdym z nas tkwi lęk przed zapomnieniem, przed przemijaniem, przed tym, że to, czego się dokonało również zniknie, przestanie mieć znaczenie, albo zostanie wykorzystane w niewłaściwym celu. I że warto szperać w przeszłości, odkrywać na nowo czyjeś biografie, przywracając pamięć i pozwalając na krótki powrót do życia.

Warstwy, 2019

(Visited 395 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.