Władysław Stanisław Reymont

Ziemia Obiecana

Powieść Władysława Reymonta jest niewątpliwie ciekawym literackim okazem. Ponad sto lat temu pisarz zaobserwował i opisał dokładnie takie same zachowania i działania, jakich doświadczamy dziś. Podział społeczeństwa na kasty. Kojarzy się on z Indiami, gdzie jest najbardziej wyrazisty i unormowany przepisami. Faktycznie jednak dotyczy on całego świata, także naszego prywatnego podwórka, choć najczęściej tego nie zauważamy.

Ziemia Obiecana jest też świadectwem tego, jak tworzyły się nowe elity, niemające do zaoferowania niczego, poza pychą i pieniędzmi. To także portret narodzin kapitalizmu na ziemiach polskich, który z racji historycznych uwarunkowań znajdował się przeważnie w obcych rękach. Próby stworzenia polskiego kapitalizmu albo umierają w zalążku, albo udają się tylko połowicznie.

Bezwzględność, pogoń za pieniądzem, odcinanie się od własnych korzeni, pogarda dla słabszych i tych, którym w życiu się nie powiodło, oraz potworna wręcz stereotypowość i pełna skala uprzedzeń rasowych i narodowościowych. To wszystko składa się na codzienność bohaterów Ziemi Obiecanej.

Jaki skutek może przynieść takie podejście do życia? Jak pokazują losy bohaterów, nie najlepszy. Złamane kariery i życiorysy, zawiedzione nadzieje i uczucia. Reymont przestrzega przed chciwością i pazernością, ale też zwraca nam uwagę na to, że należy uważać, czego się pragnie, bo spełnione marzenia mogą okazać się przekleństwem. Tak chętnie czytana, a jeszcze chętniej oglądana w filmowej wersji, Ziemia Obiecana niczego nie nauczyła czytelników i widzów przez te dziesiątki lat. Wciąż popełniamy te same błędy.

Ziemia Obiecana nie została napisana ku pokrzepieniu serc, jak czyniło to wielu innych, współczesnych Reymontowi autorów. Jest to bardzo realistyczna powieść, przedstawiająca bez upiększeń realia życia w chorej na przemysł Łodzi. Powieść noblisty jest jednak pod pewnymi względami zbyt płaska, jednowymiarowa. Opisując Bucholca, Lucy i innych, autor prawdopodobnie chciał poddać krytyce ludzi ich pokroju, banalnych, pozbawionych wyobraźni, empatii, płytkich i wrogo nastawionych do siebie nawzajem. Jednakże ta zero jedynkowość, dobry albo zły, ambitny karierowicz albo poczciwiec ze wsi, bezwzględność i nadmierna wrażliwość na cudzą krzywdę, dotyka wszystkich.

Nie ma tu postaci typowo ludzkich, znajdujących się gdzieś pomiędzy ciemną i jasną stroną mocy. Tym bardziej nienaturalna staje się przemiana Karola Borowieckiego, który z końcem powieści wyraźnie zaczyna skłaniać się ku tej lepszej wersji siebie. Przez całą powieść nic nie wskazuje na taką możliwość.

Pewnym problemem w lekturze Ziemi Obiecanej jest bardzo niedzisiejszy język. Niby nie różni się zbytnio od tego, jakim posługujemy się dzisiaj, ale pewne drobiazgi mogą wprowadzić czytelnika w błąd. Nowe urządzenie, o pokazanie którego Borowiecki prosi swego współpracownika, każe przypuszczać, że chodzi o jakąś maszynę parową. Tymczasem mowa była o nowym wystroju mieszkania podwładnego. Takich szczególików i pomyłek czytelnika, wynikających z odmiennego znaczenia danych słów i zwrotów wtedy a dzisiaj, jest w Ziemi Obiecanej więcej.

Dużo większą trudność czytelnikowi sprawia styl, w jakim Reymont napisał swoją głośną powieść, a raczej brak umiejętności pisania scen zbiorowych. Są one bardzo chaotyczne. Potrzeba wielkiego skupienia, by nie pogubić się w tym, kto z kim i o czym aktualnie rozmawia. W scenach tych pojawiają się bohaterowie stanowiący jedynie tło dla opowiadanej historii. Dodają swoistego kolorytu dziewiętnastowiecznej Łodzi, ale także wprowadzają niepotrzebny zamęt.

Gdy jednak spojrzymy na Ziemię Obiecaną nieco inaczej, nie jak na powieść, a bardziej jak na coś zbliżonego reportażowi literackiemu, wtedy ta schematyczność bohaterów przestaje przeszkadzać. Główną bohaterką staje się Łódź. W takim wypadku istotnymi będą procesy, jakim poddawane jest miasto, a w szczególności kolosalne zmiany zachodzące w strukturze społeczeństwa.

Nie jest to powieść, która porwie czytelnika. Zdecydowanie łatwiej przyswaja się jej treść i przekaz w wydaniu Andrzeja Wajdy. Za taki odbiór tej klasycznej powieści dzisiaj, ponad wiek od ukazania się jej pierwszego odcinka „Kurierze Codziennym”, odpowiada po części nasze literackie i językowe upośledzenie. Przyzwyczajeni do fabuł obfitujących w fajerwerki i gwałtowne zwroty akcji, ale często pozbawione głębszego znaczenia, do pełnokrwistych bohaterów, z którymi łatwo jest się utożsamiać, z trudem przyswajamy sobie coś, co odbiega od tych schematów.  Ziemia Obiecana zasługuje na swoje miejsce w historii polskiej literatury. Z perspektywy czasu i współczesnego czytelnika nabiera ona nowego znaczenia. Można wybrać się wraz z autorem w podróż do przeszłości, by poznać obyczajowość ówczesnych europejczyków.


(Visited 86 times, 1 visits today)