Tirza Dvir

Córeczka cioci Loli

Córeczka cioci Loli to książka, w której pozornie nic się nie dzieje. Oczywiście jest wojna, są pogromy, masowa śmierć i eksterminacja Żydów, ale to wszystko jest w jakimś oddaleniu. Jakby za grubą, pancerną szybą, i nie do końca dociera do czytelnika, a tym bardziej do bohaterki tej opowieści.

Tereska/Oleńka wraz z mamą uciekają z Tarnopola przed nadciągającą zagładą, udając Polki. Kilkakrotnie wojenny koszmar przybliża się do dziewczynki jeszcze w rodzinnym domu, tuż przed ucieczką, u dziadków, gdy ukrywają się w piwnicy, i potem, gdy zbliżający się koniec wojny przynosi do ich miasteczka śmierć i zniszczenie. Reszta tej historii jest oczywiście również naznaczona piętnem wojny, ale przez większą część książki jest ono ledwie wyczuwalne.

Oleńka, jak to dziecko, nie rozumiejąc dobrze co dzieje się wokół niej, trochę sobie dopowiada, a trochę ignoruje niezrozumiałą rzeczywistość. Chwilami narracja staje się nawet sielankowa, na przykład, gdy wraz z wiejskimi dziećmi rusza na pastwisko, gdzie oprócz pasterskich obowiązków spędzają miło czas. Gdy trafia pod opiekę bogatego Pana Staszka, zmienia się w Sarę małą księżniczkę, do której po trudnym i smutnym okresie służby na pensji, znów uśmiecha się  szczęście i może pławić się w luksusie.

Podobnie uroczych obrazków jest w Córeczce cioci Loli więcej. Czytając jednak między słowami młodziutkiej narratorki, zauważymy, że wcale nie było tak różowo. Nowa historia, w którą musiała wraz z matką wkroczyć z marszu i nie pomylić jej ani na chwilę ze starą, udawanie kogoś innego i ukrywanie się, sprawiły, że dziewczynka zbyt mocno w nią wrosła. Brak poczucia bezpieczeństwa, stabilności, całkowita zmiana otoczenia co kilka lat, ciągłe pożegnania sprawiły, że chociaż w Holokauście nie ucierpiała fizycznie, to okaleczył ją duchowo. Wyszła z niego bardzo zagubiona, niepewna własnej tożsamości.

Warto też zwrócić uwagę na inne rzeczy, ukryte przez autorkę pod wierzchnią warstwą tekstu. Zwykła niegodziwość i zło, które siedzą w ludziach bez względu na to, czy żyją w pokoju, czy nad ich głowami przetacza się wojenna burza. Scena z Panem Staszkiem leżącym obok małej Oleńki w jego łóżku jest aż nazbyt oczywista. Jest też i heroizm, niedostrzegany przez dziewczynkę i skrzętnie ukrywany przez matkę, czyli ciocię Lolę. Oschła, nieczuła w oczach małej, tak naprawdę kochająca i oddana, niezwykle zaradna i mądra kobieta, wielokrotnie narażająca swoje życie, by ochronić córkę i bliskich. Uważny czytelnik zauważy też, że na skorupie, w której schowała się Lola, pojawiło się kilka pęknięć. Troska i miłość, jakim obdarzyła córkę, są przez nie widoczne.

 Tirza Dvir dokładnie oddaje sposób postrzegania i opisywania świata, typowy dla małej dziewczynki, potem dorastającej panienki. Ta zmiana w narracji jest prawie niezauważalna, ale gdy po zakończeniu lektury, wrócimy znów na początek książki, różnica jest ogromna. Autorce, spisującej własne przeżycia z perspektywy dorosłej kobiety, należą się za to brawa.

Wartościowa i mądra Córeczka cioci Loli powinna trafić do szkolnego kanonu. Jest to książka, którą z powodzeniem mogą czytać także dorośli. Nie szarpie za serce i nie wstrząsa, choć kilka drastycznych scen może co wrażliwszego młodego czytelnika przestraszyć. Daje jednak dużo do myślenia. Uczy czytania ze zrozumieniem i zauważania tego, co nieoczywiste.

Wydawnictwo Austeria, 2017


(Visited 346 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.