Marie Aubert

Dorośli

Dziwna to książka. Nie pozostaje po jej przeczytaniu zbyt wiele, choć swoją problematyką powinna zmuszać czytelnika do zastanowienia się nad sobą i relacjami z bliskimi. Znowu! Po raz kolejny ktoś zachęca do tego, by przez pryzmat opowiadanej historii, przyjrzeć się tym najbardziej podstawowym, elementarnym, relacjom rodzinnym. Tyle podobnych tytułów trafia co roku do księgarń, że trudno jest już nas, zachłannych, nałogowych i coraz bardziej wybrednych czytelników, czymś zaskoczyć, poruszyć, wstrząsnąć.

Marie Aubert udaje się to połowicznie. Dorośli są napisani zgrabnie, w taki sposób, że często jakieś zdanie, stwierdzenie głównej bohaterki, trafia w punkt. Chce się wtedy zawołać: Hej Ida! Ja też mam dokładnie tak samo! Dla tego powieść czyta się z przyjemnością, mimo tego, iż już na jej początku można z grubsza przewidzieć, jaki będzie jej koniec. Rodzinne spotkanie, które miało być kolejną, mniej lub bardziej rutynową powtórką z rozrywki, staje się początkiem końca. Jesteśmy świadkami nagłego, acz krótkotrwałego przyspieszenia powolnego rozkładu rodziny.

Ale nawet w tym przyspieszeniu brakuje ognia, energii, mocy huraganu, siły zdolnej w jednej chwili zniszczyć, ponoć nierozerwalne, więzy krwi, przyjaźni i miłości. Wszystko jest letnie i na pół gwizdka. Prawie zdrada, prawie ucieczka, prawie tragiczna śmierć, w końcu prawie wykrzyczane w twarz żale i pretensje, których niemal każdy z bohaterów ma pełen życiowy bagaż. Bohaterowie żegnają się ze sobą jeszcze bardziej oddaleni od siebie i coraz bardziej sobie obcy. Wszystko jednak wskazuje na to, że za kilka miesięcy, może rok, znów się spotkają w podobnym gronie, udając, że nic się nie wydarzyło, bo tak właśnie zachowują się dorośli.

Najciekawsze w Dorosłych jest to, jak Marie Aubert bawi się z czytelnikiem, wodząc go za nos. Ida, którą łatwo jest polubić i współczuć jej, z którą bez trudu się identyfikujemy, bo przecież łatwiej jest odnaleźć coś z siebie w literackich bohaterach – ofiarach, zmienia się. Dzieje się to niemal niezauważalnie. Zmienia się w kogoś średnio sympatycznego. Pojawiają się wątpliwości, czy faktycznie jej pretensje do siostry i matki są uzasadnione? Czy przypadkiem Ida nie jest zbyt zapatrzona w siebie? W jakiś sposób upośledzona emocjonalnie, niezdolna do nawiązania trwałej, bliskiej i szczerej relacji, a już z pewnością nienadającą się na rodzica?

Na te pytania będziecie musieli jednak odpowiedzieć sobie sami. Choć nie jest to zbyt oryginalna powieść, to jej lektura także nie odrzuca. Dobra książka na weekend albo do pociągu.

Wydawnictwo Pauza, 2020


(Visited 430 times, 1 visits today)

Jedna osoba skomentowała “„Dorośli” Marie Aubert – recenzja

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.