Ksper Bajon

Fuerte

Ta opowieść o Wyspach Kanaryjskich rozpoczyna się dosyć nietypowo, jeszcze w ubiegłym wieku, w Polsce, nad jeziorem Wigry. Autor książki odwiedzał tam wyspę Kamienień, znajdującą się właśnie na tym jeziorze. Wspomnienie to jest punktem wyjścia dla rozważań o roli wyspy jako takiej i odkrywania bogatej historii Fuerte.

Kanary kojarzą nam się ze słońcem, labą i beztroską. Z pustynnymi, zapierającymi dech w piersiach krajobrazami, ale też ze wciąż bujną i równie zachwycającą roślinnością. Dla niektórych, zupełnie niesłusznie, to miejsce dla leniwych hodowców raka skóry przy hotelowym basenie albo na zatłoczonej plaży. Tymczasem Kasper Bajon przedstawia zupełnie inny wizerunek Kanarów. Mroczny, posępny, melancholijny, ciężki od tragedii i rozpaczy. Choć skupia się na jednej z nich, Fuerte, to o czym czytamy, można dopasować do pozostałych wysp, które zresztą pojawiają się na kolejnych stronach książki.

Naziści i teorie spiskowe ich dotyczące, konkwista, piraci, zesłania i handel niewolnikami, to tylko część jakże bogatej i przytłaczającej historii archipelagu. Stanowi ona trzon książki, w której Bajon niewiele miejsca poświecił współczesnej Fuerte. Z jednej strony to dobrze. Przecież wielu z nas odwiedziło wyspę i widziało na własne oczy, jak dziś wygląda. Są to jednak powierzchowne odwiedziny, tygodniowe lub dwutygodniowe, podczas których zapoznajemy się jedynie ze sztuczną fasadą, stworzoną na potrzeby turystyki. Nie poznajemy prawdziwego życia i codzienności wyspiarzy, o których Kasper Bajon wspomina tylko, że ciężki ich los.

Mazurska wyspa nie jest jedynym niekanaryjskim miejscem, o którym pisze Bajon. Jego narracja dotycząca przeszłości Fuerte, zatacza bardzo szerokie kręgi, zarówno geograficzne, jak i czasowe. Zahacza oczywiście o Afrykę i Europę, ale też o Amerykę Łacińską, przedstawiając namacalne dowody na kulturowe i dziejowe więzy, łączące te odległe od siebie zakątki świata. Źródeł legend, obyczajów, pochodzenia Guanczów, szuka w historycznych, udokumentowanych wydarzeniach, ale też w podaniach i mitach, których nie połączylibyśmy nigdy z Wyspami Szczęśliwymi.

Niestety z przykrością należy stwierdzić, że Bajon, opowiadając o historii swojej ukochanej wyspy, zachowuje się trochę jak epileptyk. Miota się między wydarzeniami i epokami. Czasy drugiej wojny światowej i niemieckiej obecności na Fuerte, przeplatają się z opisami odkryć Wysp kanaryjskich, handlem niewolnikami, podróżami Kolumba, niemieckim kolonializmem w Afryce czy dwudziestowiecznymi perturbacjami w Hiszpanii, obozami koncentracyjnymi dla homoseksualistów i turystycznym bumem. Każdy z tych elementów kanaryjskiej historii jest ciekawy, ale zebrane na tych niespełna trzystu stronach i tak wymieszane, tworzą trudny do strawienia chaos informacyjny.

Po zakończeniu lektury, piękno Kanarów staje bardziej ulotne i tym samym cenniejsze. Przez słodycz udanych wakacji przebija się wyraźna gorycz. Raj staje się bardziej swojski, bliższy nam, zwykłym śmiertelnikom. Wyspy są jednak wciąż tak samo nieznane, jak przedtem. W pamięci pozostaje jedynie niepotwierdzona informacja o rzekomych komorach gazowych pod jedną z wilii należącej do potencjalnego nazisty, o pochodzeniu rdzennych mieszkańców i ogólnie o burzliwych dziejach archipelagu Wysp Kanaryjskich.

Czarne, 2020


(Visited 694 times, 1 visits today)

Jedna osoba skomentowała “„Fuerte” Kasper Bajon – recenzja

  1. W pełni się zgadzam. Nie rozumiem nominacji do Nagrody Nike. Chaotyczna, napisana tak jakby to był przypadkowy zbiór tematów. Nie poczułam ani klimatu wyspy, ani tej niby wielkiej miłości autora do niej. Zresztą nijak nie wynika z treści skąd się ona wzięła. Rozczarowanie.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.