Eliane Brum

Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii

Trudno jest napisać coś o książce, jaką jest zbiór reportaży brazylijskiej reporterki, Eliane Brum, tak by w żaden sposób nie strywializować tego, co owe teksty kryją w sobie. Sprawę utrudnia też fakt, że każdy z tekstów jest inny, i znalezienie dla nich wspólnego mianownika jest prawie niemożliwe.

Co ja tu robię? To pierwsza myśl, jaka pojawia się podczas lektury książki. Towarzyszą jej zakłopotanie, zmieszanie i niepewności. A wszystko przez otwierający książkę tekst Puszcza Akuszerek. Jest to reportaż bardzo intymny, przypominający cichą rozmowę między dwiema przyjaciółkami, na wskroś przesiąknięty kobiecością. Stąd właśnie to poczucie bycia nie na miejscu, przełamywania tabu, zgłębiania tajemnic, których mężczyzna nie powinien poznawać.

Tajemnica ta jednak przyciąga, hipnotyzuje i oszałamia magią, burzą emocji towarzyszących zarówno matce wydającej na świat dziecko, łapiącej jej akuszerce jak i wszystkim innym zebranym kobietom. Jest w tym coś pierwotnego, pięknie niedzisiejszego. Jest moc i wspólnota, punkt łączący świat materialny z tym duchowym. Jest energia pozwalająca przetrwać kolejne trudne chwile. Podobnie w tekście zamykającym książkę. Karmicielka opowiada jednak o końcu tego, co zaczęło się w Puszczy, o procesie odchodzenia i śmierci. Równie uduchowiony reportaż, choć rozgrywający się w zupełnie innej scenerii, w mieście, w szpitalnym łóżku.

Pomiędzy nimi znajdziemy kilkanaście tekstów, w których ujrzymy różnorodne oblicza Brazylii. Niekiedy są to obrazki, które równie dobrze mogłyby dotyczyć naszych rodzinnych stron, jak Szmer, czy Jao prosi Rajmundę, aby złożyli życie w ofierze. Zdrowie stracone przez pracę w fabryce azbestu albo wysiedlanie ludzi z ich ziemi w imię wielkich interesów, które zaszkodzą zarówno wypędzonym, jak i środowisku. W przeważającej części są to jednak mikro podróże w egzotyczne, całkowicie odmienne światy, gdzie problemem jest ślepiec zarabiający na życie wykrzykiwaniem reklam na ulicy.

Dzięki Eliane Brum mamy niepowtarzalną okazję przeniknąć do Faveli, ale nie jak turysta poruszający się bezpiecznymi szlakami, ale jako prawdziwy mieszkaniec, członek jednej z licznych, dużych rodzin, zamieszkujących pączkujące i rozrastające się na wszystkie strony domy. Autorka przybliża czytelnikowi rozpacz towarzyszącą matkom, które w wyniku narkotykowych porachunków tracą kolejnych synów. Przekonamy się, że jakie było życie biedaka, taka będzie też jego śmierć, ale przeżyjemy też radosne chwile związane ze ślubem i zostaniemy przyjęci ciepło, serdecznie, ugoszczeni niemal po królewsku. Na koniec ogarnie nas gorączka złota i udamy się w podróż, w poszukiwaniu fortuny, która odmieni nasz dotychczasowy los.

Eliane Brum jest niewątpliwie utalentowaną reporterką, bardzo wrażliwą i wyczuloną na ludzką krzywdę. Opowiada o tym we wstępie, napisanym do polskiego wydania książki. Autorka odsłania przed nami kilka szczegółów swojej reporterskiej pracy. Można odnieść się do tego wielorako. Po pierwsze, te wyjaśnienia, odsłanianie warsztatu reportera, mogą zainteresować adeptów tej sztuki, jako wstęp do nauki rzemiosła. Po drugie, przypomina to szczegółowe wyjaśnienia prestidigitatora na temat jego sztuczek, dzięki czemu cała magia znika. Po trzecie, przy okazji tych objaśnień, Brum zdradza o czym przeczytamy w kolejnych reportażach. Nie do końca jest to w porządku, wobec czytelnika, który tym samym pozbawiony został możliwości samodzielnego odkrywania i poznawania brazylijskiej duszy. Po czwarte, można odnieść wrażenie, że Eliane Brum niemal wprost wskazuje czytelnikom, jak mają czytać i odbierać spisane przez nią historie.

Zbiór reportaży Kolekcjoner porzuconych dusz nigdy nie ukazał się w Brazylii. Poszczególne teksty publikowane były w prasie lub w innych książkach, a nad wyborem ich do niniejszego tomu czuwała sama autorka. Co do niektórych, tych najkrótszych, jak Wariat albo Niewola, można mieć wątpliwość, czy słusznie znalazły się pośród innych. Bardzo różnią się od pozostałych i dzięki temu na dłużej zostaną w pamięci. Niezasłużenie, gdyż są to najsłabsze reportaże w zbiorze, a w przypadku Wariata wydaje się, jakby to nie Eliane Brum pisała o gaucho ujeżdżającym drewnianego konia z miotły.

Niemniej jednak Kolekcjoner porzuconych dusz jest ważną, poruszającą książką. Świadectwem tego, co dzieje się w Brazylii, być może utrwaleniem tego, co już niedługo odejdzie w niebyt. Eliane Brum należą się brawa i wielki szacunek za to, co robi. Za odwagę poruszania niewygodnych tematów w kraju takim jak Brazylia. Za zauważanie tych niezauważalnych.

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2020


(Visited 330 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.