Kurs kreatywnego pisania. Czy warto?

Podobno pisania nie można się nauczyć. Podobno pisarzem się człowiek rodzi, i albo odkryje w sobie talent, albo nie. Podobno, ale czy aby na pewno? Skoro można się nauczyć prowadzić samochód, jeździć na rowerze albo łyżwach, albo zostać sportowcem, to chyba można również nauczyć się pisać. Czyż właśnie nie tego, między innymi, uczymy się na lekcjach języka polskiego? Oprócz czytania ze zrozumieniem, analizy utworów literackich i nauki gramatyki, od pierwszych chwil w szkole uczymy się pisać teksty. Od prostych wypowiedzi pisemnych, przez wypracowania, rozprawki, na maturze skończywszy. Czemu zatem nie kontynuować nauki właśnie na kursach kreatywnego pisania, czy też pisania powieści?

Przede wszystkim zanim wybierzemy się na kurs, należy się zastanowić czy to na pewno coś dla nas. Jeżeli szukamy w tym alternatywy dla bycia piosenkarzem, aktorem, top model i innym idolem, to zapomnijmy o tym. Szkoda pieniędzy, bo imprezy tego typu nie są tanie, czasu i miejsca, które z powodzeniem mógłby zająć ktoś inny. Jeśli jednak pisanie to coś, co w naszych oczach jawi się niezwykle atrakcyjnie, jako pisanie dla samego pisania, jeśli zasiadając przed klawiaturą komputera, czystą kartką czujemy podniecenie, ekscytacje, jeśli coś nas pcha w objęcia papieru i atramentu (tuszu), to znaczy że to właśnie coś dla nas.

A jest w czym wybierać. Począwszy od poradników pisania, przez kursy internetowe i realne, na najprawdziwszych studiach skończywszy. Kursy pisania powieści, webwriting, pisania recenzji, scenariuszy. Każdy z tych gatunków wymaga odrębnego podejścia do tematu. Najtańszą wersją jest poradnik. Za cenę kilkudziesięciu złotych otrzymujemy mniej lub bardziej sprawnie napisany zbiór porad i instrukcji, co i jak robić. Pozycji takich znajdziemy mnóstwo, i wszystkie w zasadzie siebie w jakimś stopniu powielają. Bardzo ciekawym tytułem jest „Jak napisać scenariusz filmowy” Robina U. Russina i Williama Missouri Downsa, polecany swego czasu przez samego Juliusza Machulskiego, wykorzystywany jako podręcznik w szkole filmowej. Zawiera wiele wskazówek dotyczących pisania różnych gatunków, z analizą kluczowych elementów, a także  budowy scenariusza, i wiele przykładów, cytowanych we fragmentach, albo streszczanych pokrótce. Co prawda niedoszłemu prozaikowi wiele nie pomoże, ale sama lektura tej książki jest przyjemnością. Podobnie rzecz się ma z almanachem pisania powieści Alberta Zuckermana. „Jak napisać świetną powieść” nie jest tak obszerna jak podręcznik scenopisarstwa, ale zawiera w sobie najbardziej przydatne rady dla początkujących.

Z książkami tego typu jest jak z ćwiczeniem w domu. Zaczynasz z zapałem, by po kilku dniach, najdalej tygodniach zarzucić codzienne wyciskanie siódmych potów. Książki o pisaniu nie zawierają zaklęć, które uczynią z czytającego przyszłego noblistę, a na takim przeczytaniu wszystkich wskazówek najczęściej się kończy. Książka tym razem okazuje się być tylko dodatkiem. Potrzebna jest praktyka, ćwiczenia, a także motywacja do pracy. Jeśli już wyłożymy ciężko zapracowane złotówki, a ceny są koszmarnie wysokie, na takie, czy inne zajęcia, będziemy czuli się zobligowani do tego by wykorzystać do maksimum kupiony przez nas czas innych. Kursy korespondencyjne – internetowe, są  dużo tańsze. Te odbywające się w realnych miejscach, z realnymi prowadzącymi i uczestnikami, wyciągnął spore sumy z naszych kieszeni, ale w zamian za to obcujemy z żywą literaturą, która nigdy już bardziej żywa nie będzie. Spotykamy się z konstruktywną krytyką specjalisty, i mamy okazję zaobserwować prawdziwe, niekontrolowane reakcje potencjalnych czytelników. Tego typu wydarzenie może też być fantastyczną skarbnicą pomysłów, wątków i tematów do własnej twórczości. Posiadanie talentu, takiej literackiej dziary, jest oczywiście istotne by z warsztatów coś wynieść, poza darmowymi długopisami, notesami i ewentualnie kubkiem, ale może to być również świetny pomysł na spędzanie wolnego czasu, przebywanie wśród ludzi, poznanie nowych, nietuzinkowych osobowości.

W poszukiwaniu takich kursów zdecydowanie warto zajrzeć do stolicy Małopolski. Kraków wyróżnia się pod względem oferty dla przyszłych literatów, a dokładniej wydział filologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie od 1994 roku funkcjonują Podyplomowe Studia Literacko – Artystyczne. Jest to autorski projekt prof. Gabrieli Matuszek. Przez dwa lata, pod okiem wybitnych prozaików, poetów, krytyków studenci szkolą warsztat, dopracowują swój debiutancki utwór, obcują z literaturą. Program składa się z warsztatów poświęconych różnym rodzajom i gatunkom literackim, a ich dopełnieniem są wykłady. Studia kończy praca dyplomowa w postaci tomiku poezji, powieści, zbioru opowiadań, sztuki, pisanej pod czujnym okiem opiekuna – wybranego autora. Co ważne, studium może pochwalić się serią wydawniczą, w której publikują absolwenci

Co mogą nam zaoferować takie studia? Oprócz wspomnianego już kontaktu z żywą, krwistą literaturą, zanurzenia się w twórczym świecie, są też motorem działań. Motywują delikwenta do tego by wziął się w końcu w garść, i zaczął pisać naprawdę, a nie tylko spisywał pomysły i fragmenty, i co najważniejsze by kończył to co zaczyna. Ukierunkowują jakoś wzbierający w nas twórczy strumień. Może się okazać że pisząc dotąd przeciętną prozę, mijaliśmy się z powołaniem, a właściwą drogą jest dramaturgia. Warsztaty pozwolą okiełznać swój talent tak, by robić z nim co nam się żywnie podoba. To, jak już również wspominałem, świetna przygoda. Kto wie, czy w ławce obok  nie siedzi ktoś wybitny, i czy nie zostaniemy uwiecznieni w jakimś arcydziele?

 


(Visited 1 124 times, 1 visits today)

Jedna osoba skomentowała “Kurs kreatywnego pisania. Czy warto?

  1. Ja ostatnio czytam „Magię słów”. Czytam po kawałeczku, bo nie spamietam wszystkiego (i nie zastosuję) na raz wszystkiego. I powiem szczerze – jestem autentycznie zaskoczona jak zmienia sie moje podejscie do jezyka z każdym kolejnym rozdziałem.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.