Milena Michiko Flašar

Nazwałem go Krawat

Czy życiem rządzi przypadek, nieprzewidywalny chaos? Czy też wszystko jest z góry zaplanowane, sami kształtujemy swój los? Prawd jest gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami. Do takich refleksji skłania czytelnika powieść Mileny Michiko Flašar.

Japońska rzeczywistość zaprzecza jednak temu stwierdzeniu. Tam, gdzie od najmłodszych lat planuje się niemal całe życie, gdzie już na starcie wymagania i oczekiwania są aż nadto wysokie, a z czasem rosną jeszcze bardziej, nie ma miejsca na przypadkowość. Wszelka słabość, nienadarzanie za ogółem czy inność wykraczająca poza ustalone granice jest źle widziana. To coś wstydliwego, co należy ukrywać, zwłaszcza gdy dotyczy naszych bliskich. Tylko czy w świecie, bardziej przypominającym zero-jedynkowy kod, możliwa jest jeszcze bliskość? Okazuje się, że tak. Trzeba tylko opuścić ten system, znaleźć się poza nawiasem społeczeństwa lub blisko jego granic, by móc przejrzeć na oczy.

Bohaterowie powieści, dwudziestokilkuletni hikikomori i pięćdziesięcioletni były salaryman, są właśnie takimi wyrzutkami. Ten pierwszy, w wyniku traumatycznych przeżyć, zamkną się w swojej sypialni, odcinając się od wszystkiego, co na zewnątrz. Ten drugi traci pracę i grunt pod nogami. Bojąc się reakcji żony i destabilizacji wygodnej, życiowej sytuacji, codziennie rano wychodzi z domu i udaje się do parku, gdzie spędza godziny wcześniej przepędzane przy służbowym biurku. Młody hikikomori i narrator tej opowieści, pewnego dnia postanawia wyjść na zewnątrz, do pobliskiego parku. Tam, na sąsiadujących ławkach, będących sceną pełną milczenia, rodzącej się sympatii, wreszcie przyjaźni, spotykają się obaj mężczyźni. Nowa znajomość zmieni ich życie.

W tej skromnej objętościowo, bo ledwie ponad stustronicowej powieści, autorce udało się poruszyć zadziwiająco dużo uniwersalnych problemów. Jest to przede wszystkim bardzo udany i wiarygodny obraz japońskiego społeczeństwa, żyjącego w nieludzkim systemie, w którym te słabe ogniwa łańcucha są usuwane. O systemie pełnym przeszkód, przemocy i obojętności na czyjąś krzywdę, w który wtłaczani są wszyscy bez wyjątku. Obraz szczególnie bolesny, gdyż zachodnie społeczności coraz bardziej upodabniają się do niego.

Mowa tu także o strachu, który sprawia, że przestajemy wiedzieć to, co może mieć negatywny wpływ na naszą wygodną egzystencję. Strach przed utratą kogoś bliskiego, złudzeń, własnych wyobrażeń, marzeń czy też pozycji, na którą przez lata ciężko się pracowało. Strach, który przejmuje kontrolę nad człowiekiem. No i oczywiście jest w tym wszystkim także samotność, ta najgorsza z możliwych, bo w tłumie, i przyjaźń, szczera, bezwarunkowa, niemotywowana żadną korzyścią.

Milena Michiko Flašar, niemieckojęzyczna pisarka o japońsko — austryiacko — czeskich korzeniach, napisała bardzo japońską w wyrazie i stylistyce powieść. Jej proza, bardzo delikatna, sugestywna, skupiająca się na detalach, jak kropla kawy spływająca po łyżeczce odłożonej na talerzyk, przypomina szkic wykonany maczanym w tuszu pędzelkiem. W tych kilku kreskach, zostawionych na papierze niby od niechcenia, zawiera się caluteńki świat. Lektura to trudna, raczej do powolnego, przerywanego zadumą czytania, niż do szybkiego pochłonięcia. Może nawet do czytania wielokrotnego, przynajmniej niektórych fragmentów.

 

Oficyna Lustro, 2021


(Visited 306 times, 1 visits today)

Jedna osoba skomentowała “„Nazwałem go Krawat” Milena Michiko Flašar – recenzja

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.