Niedzielny deser #1

O zmianach na blogu, polegających na rozszerzeniu poruszanej tematyki poza książki i literaturę, myślałem od dawna. Tak się złożyło, że premiera nowego cyklu, niedzielny deser, przypadła na nie fajny czas, który pozostawi z pewnością wiele zmian w naszej codzienności. Gdzieś tam po głowie plątał się pomysł, by na początek napisać o modzie, bo to jedno z moich zainteresowań. Tylko jak to zrobić, by nie stracić w Waszych oczach, żeby było to ciekawe i szczere? Z pomocą przyszła mi pandemia i sytuacja, w jakiej znalazło się wielu polskich przedsiębiorców.

Kryzys wywołany pandemią dotyka wszystkich, a w szczególności małych i średnich przedsiębiorców, dla których kwarantanna może okazać się gwoździem do trumny. Rządowe tarcze antykryzysowe najprawdopodobniej okażą się nieskuteczne. Bez jakiegoś cudu tym firmom grozi upadek. Skąd jednak wziąć taki cud? Musimy go stworzyć sami, najlepiej metodą marketingu szeptanego, czyli przekazując sobie z ust do ust, lub raczej z maila do maila, informacje o fajnych, ciekawych inicjatywach i kreatywnych ludziach. Od jakiegoś czasu w sieci można spotkać hasztag #wspierametycznefirmy, pod którym kryją się właśnie lokalni wytwórcy, producenci, artyści, wszelcy twórcy zarabiający na życie swoją pasją. Postanowiłem przyjrzeć się nieco bliżej tej, wydawałoby się na co dzień niewidocznej Polsce.


Wszystko zaczęło prawie rok temu, kiedy zastanawiałem się nad tym, co przygotować na kolejne urodziny bloga. Powstała wtedy koncepcja, do realizacji której potrzebowałem kogoś z zewnątrz, kto potrafi szyć. W ten sposób dowiedziałem się o istnieniu Rozpuszczalnej Ryby, wrocławianki, która za pomocą maszyny do szycia, komputera i jeszcze kilku specjalistycznych urządzeń tworzy wspaniałe rzeczy. Kubki, plecaki, torby i kominy.

To właśnie można znaleźć u Ryby, która oferuje gotowe wzory, ale uszyje też na zamówienie z przygotowanym wcześniej wzorem. Tak jak widoczny na zdjęciu plecak. Są to przedmioty wysokiej jakości, zrobione z dobrych, ekologicznych materiałów, wytrzymałe, nieprzemakalne i ładne. Z pewnych źródeł wiem, że taki plecak nawet po kilku latach wciąż wygląda świetnie i służy swoim właścicielom.

 

Rozpuszczalna Ryba zainspirowała mnie do dalszych poszukiwań podobnych rodzimych wytwórców. Okazało się, że takich niedużych, ale prężnie działających firm z branży modowej jest wiele. Nie sposób wymienić ich tu wszystkich, więc skupię się na tych najciekawszych.

 

Tak między innymi znalazłem Nerole, również mieszkankę Wrocławia, która także para się produkcją plecaków, torebek i nerek. Choć na zdjęciach z produktami Nerola Bags widać same panie, to oferowane dobra są na tyle unisex, że spokojnie mogą używać ich również panowie. Warto zwrócić uwagę również na Kadoo, czyli ręcznie wykonywane wyroby dziewiarskie. Obecnie na tapecie są czapki i szaliki, ale przeglądając facebookowy profil, znajdziemy też swetry, mitenki, a raz nawet szydełkowe maskotki (gościnnie). Sezon dobiega końca, ale ciepłe nakrycia głowy i swetry przydadzą się w kolejnym.

 

Tym, którzy poszukują nieco innych wyrobów rodzimej produkcji, polecam The Rookie. Tutaj też znajdziemy torby i plecaki, ale to, za co warto zapamiętać Rookie, to okulary przeciwsłoneczne. Designem i jakością nie ustępują popularnym markom światowym i zdecydowanie prześcigają je, jeśli chodzi o cenę. Industrialowcom, gotom i wszystkim tym, którzy lubią ciemne barwy oraz ciężką muzykę, przypadną do gustu koszulki i gadżety od Totentanz, lub mocno osadzona w szeroko pojętej kulturze Suszarnia. Żeby choć odrobinę nawiązać do książek, znajdzie się także coś modowego dla moli książkowych. Naturally by Anetta, która oprócz kieszonek na telefony, poduszek i zagłówków szyje także okładki na książki.

 

Sam ciuch czy fajny dodatek to jednak nie wszystko. Trzeba też zadbać o higienę i wygląd. Do tego niezbędne są kosmetyki. I tutaj również nasza rodzima kreatywność i zaradność dały o sobie znać. W czasach, gdy sen z powiek spędza nam nie tylko wirus, ale też katastrofa klimatyczna, pomysł na biznes i bycie ekologicznym znaleźli też producenci kosmetyków, coraz bardziej znane Cztery Szpaki, czy Doya Mydlarnia. Szampony, balsamy do ciała, mydła, odżywki do włosów, kule do kąpieli, dezodoranty w paście, to tylko część oferty. Niemal wszystko w postaci kostek, nierzadko wyglądających tak apetycznie, że miałoby się ochotę je zjeść. Do tego jeszcze dodajmy genialny design opakowań, który z pewnością przejdzie do historii i trafi kiedyś do albumów poświęconych tej sztuce.

 

 

To tylko niewielka część tego, co można znaleźć w sieci. Zachęcam do zapoznania się z tymi ciekawymi inicjatywami, do poszukiwania kolejnych i podawania dalej. Ten trudny dla nich okres, jeśli go przetrwają, może stać się początkiem nowej, lepszej ery, gdy znów postawimy na lokalnych producentów i fachowców, skorzystamy z usług małych, rodzinnych firm, będziemy kupować książki w księgarniach kameralnych.


(Visited 315 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.