Rebecca Skloot

Nieśmiertelne życie Henrietty Lacks

Od wieków, może nawet od czasów, gdy nasi przodkowie zaczęli świadomie myśleć i podejmować decyzje, człowiek chce żyć wiecznie. Jest to absurdalne pragnienie, życie w nieskończoność w świecie targanym przez wojny, kataklizmy, pandemie i nierówności społeczne nie może być przyjemne, a przecież dążymy też do nieustającej przyjemności. W połączeniu z ciekawością i pychą stało się jednak paliwem napędowym naszej cywilizacji, ale też jednocześnie początkiem naszej zagłady. Zupełnym przypadkiem nieśmiertelność udało się jednak osiągnąć pewnej kobiecie, Henrietcie Lacks, z którą prawdopodobnie każdy z nas miał choć raz styczność.

Na podstawie książki Rebecci Skloot powstał kilka lat temu przejmujący film, z Oprah w jednej z głównych ról. Naprawdę dobre kino, przykuwające uwagę i angażujące widza w trakcie trwania całego seansu, aczkolwiek twórcy filmu nie byli w stanie oddać całego emocjonalnego bagażu, jaki towarzyszy tej historii i wszystkim pobocznym, ale istotnym wątkom. Skloot, zainteresowawszy się komórkami HeLa, a przede wszystkim dawczynią, od której pochodziły pierwsze komórki, postanowiła przyjrzeć się z bliska tej niezwykłej bohaterce i jej bliskim. Nie była pierwszą dziennikarką, którą temat ten zainteresował, ale chyba jako pierwsza, a z pewnością jedna z niewielu osób piszących o HeLa, zainteresowała się samą Henriettą. Tak zwyczajnie, po ludzku, ze współczuciem. A to był tylko początek jej poszukiwań, długiej pracy nad książką, która ostatecznie okazała się być zupełnie inną książką, niż ta, którą Rebecca chciała napisać.

Miała to być prawdziwa, autentyczna biografia kobiety, która nieświadomie dała podwaliny nowoczesnej nauce i medycynie. I taką też jest. Poznajemy Henriettę jako ciepłą, rodzinną, zaradną kobietę o wielkim sercu i macierzyńskim instynkcie. Dzieci były dla niej bardzo ważne, ale potrafiła znaleźć czas także na drobne przyjemności dla siebie samej. Lubiła tańczyć, stroić się i malować paznokcie. Była silna i wytrwała. Niezwykła w swojej zwykłości. Życie jej nie oszczędzało, jak i jej bliższych oraz dalszych krewnych. Przebijając się przez mur, jakim Lacksowie odgradzali się od świata na nawet najmniejszą wzmiankę o ich matce, Rebecca Skloot opisuje jej przodków, rodzeństwo, kuzynów i dzieci. To tragiczna i zawiła, brutalna historia rodzinna, pełna biedy, przemocy, wciąż żywych uprzedzeń rasowych.

Zajmując się tym niezwykłym tematem, jakim są badania i eksperymenty na materiale biologicznym ludzkiego pochodzenia, Rebecca Skloot dotarła do wielu ciekawych i szokujących faktów. Pisarka poświęca wiele miejsca produkcji linii komórkowej HeLa, których używa się na całym świecie po dzień dzisiejszy, ale także innym badaniom i eksperymentom, które dzięki Henrietcie mogły zaistnieć. Eksperymentalne terapie, badania nad rakiem, produkcja leków, szczepionek. W wielu przypadkach działania lekarzy i naukowców były dalekie od tego co dziś uznajemy za normę w etyce lekarskiej, nierzadko przypominając potworności, jakie miały miejsce w niemieckich obozach koncentracyjnych. Czytamy tu o braku jakiejkolwiek kontroli, przepisów prawa organizujących badania naukowe i lekarską praktykę, co czyniło ludzi w białych kitlach bezkarnymi. Obserwujemy, jak wybuchały kolejne skandale i medialne burze, wywoływane publikacją w prasie nieprawdziwych informacji i fake newsów, co prowadziło do tworzenia się prawodawstwa określającego granice tego co można i nie można robić w dziedzinie badań nad ludzkim życiem i zdrowiem.

Nieśmiertelne życie Henrietty Lacks to dwie książki w jednej. Rozdziały poświęcone Lacksom czyta się jak dobrą powieść obyczajową. Chwytają za serce emocjonalnością, opisami miejsc odwiedzanych przez autorkę, oczarowują stylem, bardziej prozatorskim niż dziennikarskim, a także zaangażowaniem w tę historię samej autorki, która w trakcie prac nad książką przeszła wyraźną przemianę. Z łatwością wchodzimy w skórę bohaterów, a ich dramat, prawdziwy, niewymyślony i ubarwiony przez pisarza, porusza tak bardzo, że te fragmenty książki trzeba czytać z przerwami. Zdecydowanie inne, chłodne i zdystansowane, są te rozdziały, w których autorka kieruje naszą uwagę ku medycynie rozwijającej się w drugiej połowie minionego wieku z prędkością, jakiej świat dotąd nie znał. Opowiadając na przykład o praktyce wstrzykiwania komórek nowotworowych niczego nieświadomym pacjentom, czy rasistowskich teoriach i fascynacji Hitlerem niektórych naukowców, ocenę moralną pozostawia czytelnikowi.

Z lektury Nieśmiertelnego życia Henrietty Lacks płynie wiele refleksji. Dla dzieci Henrietty świadomość, że komórki pobrane od ich matki wciąż żyją, oznaczała, że i ona sama wciąż żyje. W dosłownym tego słowa znaczeniu faktycznie tak było. Tylko czy te przechowywane w laboratoriach, wciąż namnażające się komórki, to jeszcze Henrietta, czy już tylko żywy materiał biologiczny? Gdzie i kiedy zaczyna się i kończy człowiek, a pozostaje tylko eksperymentalny obiekt. Czy nauka i postęp może iść w parze z człowieczeństwem? Czy wciąż możemy ufać lekarzom i naukowcom, wiedząc o ich powiązaniach z największymi zbrodniami ludzkości? A także o samą naukę, w której dzisiejszy pewnik, jutro może okazać się śmiesznym i niedorzecznym archaizmem, albo nawet totalną bzdurą?

Znak, 2022


(Visited 178 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.