David Ritz

Respect. Życie Arethy Franklin

Niedługo miną dwa lata odkąd królowa soulu, Aretha Franklin, odeszła. Jej muzyka, która nigdy się nie zestarzeje, wciąż pozostaje żywa, a w niej cząstka wokalistki. Żywa jest także jej legenda, czego dowodem jest ta oto książka, oryginalnie wydana w 2014 roku. Rok później nakładem Czarnego trafiła w ręce polskich fanów.

David Ritz opowiada o divie słowami jej bliskich, przyjaciół i współpracowników. Nie jest to jednoznaczny, klarowny obraz. Z jednej strony wyłania się z tej opowieści wielka artystka, której talentowi dorównywała arogancja i zarozumiałość, czyniąc z niej kobietę piekielnie trudną. Jednocześnie kochało się ją i nienawidziło. Z drugiej zaś strony widzimy wieczne dziecko. Małą, nieporadną i zakompleksioną dziewczynkę, wymagającą ciągłej opieki. Pozostała nią do końca życia.

Stąpała twardo po ziemi tylko wtedy, gdy śpiewała, czy to w studio nagraniowym, na scenie czy w telewizyjnym show. I to nie zawsze. Bardzo łatwo było ją wytrącić z tej równowagi. Źródeł tej rozchwianej, niestabilnej osobowości trzeba szukać w chaotycznym, pozbawionym poczucia bezpieczeństwa dzieciństwie. Dla osoby tak delikatnej, jak Aretha, odejście, a potem śmierć matki, ojciec gwiazdor, uganiający się za spódniczkami, budzący małą Arethę w środku nocy by, jak tresowana małpka, występowała dla bandy pijanych artystów i zapewne wiele innych nienormalnych sytuacji, o których w książce nie przeczytamy, były źródłem wszelkich późniejszych problemów.

Jej rodzeństwo wspomina o tym, ale wydaje się, że nie do końca zauważali to, jak wielki wpływ na ich siostrę miały te wydarzenia. Poza zamiłowaniem do muzyki i talentem Franklinów łączyła jeszcze jedna wspólna cecha. Wszyscy mieli klapki na oczach. Ślepo zapatrzeni w ojca, nie zauważyli, jak dysfunkcyjnym człowiekiem był. Jak czytamy w pierwszych rozdziałach książki, było to normalne w środowisku muzyków gospel. Z jednej strony świętość i niemal boskie uniesienia, z drugiej alkoholowe libacje, wyuzdanie i seksualne rozpasanie. Było to dla nich czymś naturalnym i nie widzieli w tym nic złego.

We wstępie do książki Ritz wyjaśnia, iż współpraca z Arethą nad jej autobiografią bardzo go rozczarowała. Piosenkarka przedstawiła w niej mocno odbiegającą od rzeczywistości, swoją własną, upiększoną wersję siebie samej i minionych lat. Po przeprowadzeniu licznych rozmów z rodziną i współpracownikami Arethy wiedział że ten rozdźwięk był spory. Zdecydował więc o napisaniu odrębnej historii, ukazującej prawdziwsze oblicze gwiazdy.

I prawie mu się to udało. Jego fascynacją Arethą jest wyraźna, ale pozostaje obiektywny. Nie ocenia swojej idolki ani jej nie krytykuje. W tym bardzo wiarygodnym portrecie piosenkarki zabrakło jednak czegoś bardzo istotnego. Rodzeństwo Rethy wspomina, że mimo licznych konfliktów na tle zawodowym, była kochającą wnuczką, córką, siostrą i matką. Nikt jednak nie zapytał o zdanie jej czterech synów, których wychowywała prababka, gdy ich matka poświęciła się karierze. Chociaż, dorastający w kulcie dziadka i blasku bijącego od korony noszonej przez matkę, zapewne potwierdziliby te opinie.

Ubóstwiający Arethę David Ritz, jest wielbicielem nie tylko jej twórczości, ale ogólnie muzyki tworzonej przez Afroamerykanów. Respect nie jest więc tylko biografią wielkiej divy i królowej solu, ale także biografią show businessu. Z wielką drobiazgowością odmalowuje muzyczny pejzaż ponda półwiecznej historii muzyki rozrywkowej w Stanach Zjednoczonych.

Jego punktem centralnym, skupiającym uwagę czytelnika, jest schemat kariery, niemal podręcznikowy w wydaniu Arethy oraz innej wspaniałej wokalistki, z którą łączyły ją więzy prywatne, jak i zawodowe, Whitney Houston. Najpierw mozolne wspinanie się na szczyt, potem walka o utrzymanie się na nim, wreszcie bolesny upadek. Gdy Whitney rozpoczynała swój wyścig, Aretha zostawała już nieco w tyle, ale soundtrack do filmu Sparkle pozwolił jej wrócić na szczyt. Wiele lat później, gdy Whitney próbowała przezwyciężyć zawodowe problemy, wystąpiła w remake filmu.

Nie brakuje tu również wątków społecznych i politycznych. Książka Ritza to prawdziwa kopalnia wiedzy, którą powinno się czytać z odpaloną aplikacją Spotify, by na bieżąco sprawdzać bohaterów drugiego i trzeciego planu, równie wspaniałych wokalistów.

Wydawnictwo czarne, 2015


(Visited 223 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.