Rynek książki a epidemia

Księgarnie i wydawnictwa zapowiadają, że w przypadku, gdyby epidemia Koronawirusa w obecnym stanie potrwała do końca czerwca, będą zmuszeni wprowadzić redukcje etatów, Dotyczy to 64 procent firm działających na rynku książki. Kolejnym 27 procentom firm grozi zamknięcie. Sytuacja branży wydawniczej i księgarskiej nie jest wesoła.

Już dzisiaj co najmniej połowa firm nie jest w stanie regulować płatności swoim kontrahentom. Pojawiają się apele do premiera o zniesienie składek ZUS i podatku VAT na książki. Powraca także zakopany jakiś czas temu temat stałej ceny książki. Z podobnymi problemami zmaga się nie tylko Polska.

W Austrii, gdzie księgarnie były zamknięte od 16 marca, sprzedaż stacjonarna spadła o ponad 82,7 procent, a we wszystkich kanałach sprzedaży o 24,3 procent. Najsłabiej sprzedaje się literatura podróżnicza, beletrystyka, poradniki i literatura faktu. Najlepiej zaś ma się literatura dziecięca, gdzie spadek sprzedaży wynosi jak dotąd 1,2 procent. Od 14 kwietnia w Austrii, podobnie jak i we Włoszech, znów działają księgarnie, ale tylko te nieprzekraczające 400 mkw. To jednak nie pomoże wydawcom, ponieważ wciąż będą obowiązywać ograniczenia dotyczące liczby osób przebywających jednorazowo na terenie sklepu, nie wspominając już o dużych promocjach i spotkaniach autorskich, których wciąż nie można organizować. W niektórych regionach Włoch księgarnie będą mogły być otwarte tylko dwa razy w tygodniu. Taki stan rzeczy ma potrwać do 3 maja.

Nie da się ukryć, że w tych rozwiązaniach brak logiki. Otwarcie sklepu tylko w wybrane dni tygodnia, zwłaszcza po tak długim okresie kwarantanny, spowoduje prawdziwy najazd spragnionych klientów, i to nie tylko w branży księgarskiej. Można mieć też słuszne zastrzeżenia do ograniczenia powierzchni księgarń. Sieć księgarni Thalia Mayersche opublikowała komunikat, w którym czytamy: Im większy sklep, tym lepiej klienci są rozmieszczeni w przestrzeni – zmniejsza się częstotliwość na metr kwadratowy.

W Polsce księgarnie, zwłaszcza te lokalne, próbują działać samodzielnie. Przenoszą swoją ofertę do sieci, oferując także usługę dostarczania książek do domu, z zachowaniem należytej ostrożności, albo wysyłkę do paczkomatu. Powstała nawet inicjatywa łącząca księgarzy. Wpisując w przeglądarce hasztag #książkanatelefon lub wybierając adres http://ksiazkanatelefon.pl/, trafimy na akcję zrzeszającą już około 230 księgarń. Znajdziemy tam często małe, lokalne księgarnie w naszej najbliższej okolicy, w których możemy złożyć zamówienie na książki telefonicznie, mailem, przez serwisy społecznościowe. Musimy być przygotowani jednak na to, że można słono za to zapłacić. Na przykład ponad 100 zł za dwie książki z dostawą do paczkomatu.

Polski rząd najwyraźniej zamierza realizować taki sam scenariusz. Według zaplanowanej strategii odmrażania gospodarki, księgarnie oraz biblioteki i muzea będą mogły się otworzyć już w drugim etapie, czyli w okolicach początku maja. O ile muzeom raczej nie grozi tłum spragnionych zwiedzania klientów, to księgarnie i biblioteki bardzo mocno odczują te prawie dwa miesiące zamknięcia.

Zwłaszcza te ostatnie instytucje będą mocno narażone, w szczególności na tłumne odwiedziny osób z grupy największego ryzyka, czyli osób starszych. Dla nich jest to dodatkowa i nieoceniona atrakcja, urozmaicenie dnia, a jak mogliśmy się już przekonać z różnych doniesień, seniorzy nawet dziś odwiedzają codziennie sklepy wielkopowierzchniowe, apteki i sklepiki osiedlowe, często bez faktycznej potrzeby.

Pojawiły się już wytyczne dla bibliotek publicznych, przygotowane przez Bibliotekę Narodową, które bardzo szybko zderzą się z rzeczywistością i zderzenia tego nie wytrzymają. Jedną z nich jest na przykład konieczność poddawania kwarantannie zwracanych książek przez minimum 10 do 14 dni. Kwarantanna miałaby mieć miejsce w osobnych pomieszczeniach albo na specjalnie przygotowanych w tym celu regałach. Przy setkach i tysiącach oddawanych dziennie książek, które zasypią biblioteki po ponownym ich otwarciu, takie rozwiązanie nie jest możliwym.

Dodajmy do tego jeszcze zaostrzenie przepisów, w postaci konieczności noszenia maseczek, z jednej strony, i luzowanie ograniczeń, które ma wejść w życie w poniedziałek, z drugiej strony, by stwierdzić, że to chyba jakieś zwidy schizofreników. Po raz kolejny możemy się zatem przekonać, że osoby odpowiedzialne za kierowanie państwem, bez względu na opcję polityczną, a także bez różnicy, w jakim to kraju ma miejsce, są totalnie oderwanymi od rzeczywistości ignorantami, którzy nie mają pojęcia nawet o funkcjonowaniu branży, którą przyszło im reprezentować.


(Visited 250 times, 1 visits today)

4 osoby skomentowały “Rynek książki a epidemia

  1. Czytaczka Krzykaczka mówi :

    Ciekawią mnie polskie statystyki. Jak mają się polskie księgarnie w tym czasie i na jakim dokładnie poziomie jest sprzedaż online? Zastanawiam się też, czy i jak otwarcie bibliotek wpłynie na rynek. I zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz (ostatnia, obiecuję) jakie statystyki wypożyczeń czekają biblioteki? Może być tak jak piszesz – ludzie szturmem ruszą do bibliotek. Głęboki kryzys, ludzie rezygnują z subskrypcji e-booków i adiobooków, nie kupują książek, wolą skorzystać z bezpłatnej oferty. Wtedy statystyki mogą pójść w górę (chociaż i tak będą mówić, że Polacy nie czytają). Może być też tak, że Czytelnicy wszystkich zaskoczą i wcale nie będą tak chętnie pędzić do bibliotek. Rzeczywistość jest już inna, wiele osób ma świadomość ryzyka i silną chęć unikania sytuacji, które mogą sprzyjać złapaniu wirusa.

    • Oczytany Facet mówi :

      Niestety z zawodowego doświadczenia mogę być niemal pewien, że będzie bardzo duży ruch, chociażby tych osób, które będą chciały tylko oddać książki.

      • Czytaczka Krzykaczka mówi :

        Tak, tutaj masz rację. Będę chcieli pozbyć się książek, chociażby ze względu na ew. opłaty za przetrzymanie. Nie można się im dziwić. Tylko ciekawe, co dalej? Co kiedy oddają to, co mieli oddać? Dla ilu biblioteka będzie zbawieniem – bezpłatnym źródłem książek, a dla ilu niepotrzebnym ryzykiem?

        • Oczytany Facet mówi :

          I tu również doświadczenie, zdobyte w ciągu ostatniego miesiąca odpowiadania na maile i wyjaśnia czemu nie można się teraz zapisać do biblioteki i czemu jest nieczynne, mówi mi, że dla wielu wciąż będzie to źródło ksiazek i rozrywki.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.