Lars Saabye Christensen

Ślady miasta. Ewald i Maj

Pierwszy tom trylogii Ślady miasta, to powieść niezwykła. Napisana z wielką delikatnością, ale też surową, pozbawioną ozdobników prozą. Jest pełna życia, które czasem szemra i płynie niespiesznie jak strumyczek, innym zaś razem wrze, kotłuje się i boleśnie parzy. Christensen budzi w czytelniku nostalgię, tęsknotę za dawnym, prostszym życiem, choć przecież jego bohaterom przyszło żyć w trudnych, powojennych czasach.

Ślady miasta są opowieścią o zwykłych ludziach, starających się żyć dobrze. I właśnie ta zwyczajność, ta prostota tak uwodzą podczas lektury. Ale i w tej zwyczajnej, często znojnej egzystencji, zdarzają się dramaty. Ciężka choroba, wypadek odmieniający czyjeś życie, śmierć bliskiej osoby. Ludzie, którzy się z nimi mierzą, są prawdziwymi, cichymi herosami godnymi eposu.

Życie bohaterów nie jest pozbawione radości, szczęścia, małych-wielkich cudów. Nowe życie, które pojawia się niespodzianie, tak jak i nowa miłość, której nikt już nie oczekiwał, czy bezinteresowna pomoc ofiarowana komuś w potrzebie. Dobro, którego ziarna tkwią w każdym. Największym zaś skarbem jest mały, niepozorny chłopiec o imieniu Jesper.

Syn tytułowej pary, Maj i Ewalda. Nadwrażliwe i pełne niepokoju dziecko. Autor nie pisze o tym wprost, ale wszystko wskazuje na to, że jest to chłopiec w spektrum autyzmu. Jesper czuje i słyszy za dużo. Dla niego miasto nigdy nie zasypia. Wszystko ma swoją melodię i dźwięk. Czy to kamienica, w której mieszka, puste mieszkanie sąsiadki, gabinet lekarski, szkolna sala, cisza czy nieobecność. Ta nadwrażliwość jest źródłem wielu problemów dla Jespera, który próbuje się dopasować do rzeczywistości i oczekiwań. Czasem jednak ten nadmiar wszystkiego go przerasta.

To właśnie dzięki niemu poznajemy miasto – Oslo. Piękne miasto, w którym autor i bohaterowie są zakochani, ale nie idealne. Miasto, które się zmienia, przeobraża i już za chwilę nie będzie w niczym przypominać dawnego siebie tak jak i jego mieszkańcy. Jest ono ważną częścią powieści, jednym z jej bohaterów. Jak czytamy we wprowadzeniu, jednym z najpiękniejszych literackich spacerów po mieście, nie istnieje ono bez ludzi. Wywiera na nas wpływ i kształtuje, tak samo jak my zmieniamy przestrzeń wokół nas.

Christensen zastanawia się nad tym, czy przywiązujemy się tylko do ludzi, czy też do miejsc, w których razem z nimi przebywaliśmy, w których rodziły się i umierały wspólne chwile. Czy można tęsknić za jakimś miejscem tak samo jak za bliską osobą, oraz czy można mieć więcej niż jeden dom, w którym będziemy czuć się naprawdę sobą?

Piękna, wzruszająca i pokrzepiająca powieść o wielu obliczach miłości i samotności, o głęboko skrywanych lękach i bólu, które jednak da się przezwyciężyć. Christensen – narrator jest dobrym ojcem, który wszystko widzi, wszystko wie. Nie ocenia, nie potępia, okazuje zrozumienie i wiele czułości.

Wydawnictwo Literackie, 2020


(Visited 630 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.