Meg Mason

Smutek i rozkosz

Próbując krótko scharakteryzować powieść Meg Mason, można przytoczyć fragment z Listu do Koryntian. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wpółweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje. Jednakże w trakcie lektury Smutku i rozkoszy, zaczynamy w to wątpić. Nawet największa miłość, nie jest w stanie znieść wszystkiego, poniżenia, odrzucenia, psychicznej przemocy. W którymś momencie trzeba powiedzieć basta!

Znając jedynie fragmenty książki, można błędnie uznać Smutek i rozkosz za powieść komediową. Owszem, znajdziemy tu zabawne momenty, jak chociażby ten, w którym narratorka wspomina o słyszanych w radiu komunikatach o zwłokach, które zawsze znajduje mężczyzna z psem, i jej wyobrażenie o tym, jak to ów mężczyzna szykuje się do pierwszego tego dnia spaceru z pupilem, mając nadzieję, że tym razem nic się nie wydarzy, a tu po zaledwie kilku krokach znów natyka się na ciało. Takich humorystycznych opowiastek znajdziemy jeszcze klika, ale w kontekście całej historii, nie brzmią już tak zabawnie. Powieść Meg Mason jest bowiem pełna smutku i cierpienia. Rozkoszy w niej brak. Chyba że uznamy za prawdziwe nasze podejrzenie co do bohaterki, iż jej psychiczne problemy i udręki sprawiają jej niezdrową przyjemność. Wtedy jednak z pozytywnej, nieszczęśliwej bohaterki staje się czarnym charakterem.

Martha cierpi na bliżej nieokreśloną chorobę psychiczną. Początkowo wydaje się, że jest to depresja. Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się jednak, że to coś innego, poważniejszego, bardziej przerażającego. Jaka to choroba, nie dowiemy się. Ani razu nie pada nazwa tej przypadłości. Co prawda autorka parokrotnie sugeruje, z czym boryka się Martha, ale do tego worka wrzuca chyba wszystkie możliwe odchylenia od normy, zamazując obraz. Być może to zamierzone posunięcie, które umożliwia czytelnikom cierpiącym na schorzenia psychiczne, identyfikowanie się z bohaterką, odnaleźć w niej coś z siebie, a może to tylko pójście na łatwiznę ze strony Meg Mason.

Czytając Smutek i rozkosz śledzimy poczynania Marty, jej właściwie nigdy niekończący się stan psychotyczny, próby przezwyciężenia go i utrzymania się w ramach tak zwanej normalności. Mam jednak wrażenie, że Martha i jej choroba to nie jedyny istotny problem. Wskazują na to słowa wypowiedziane przez inną z bohaterek, o osobie zaburzonej, uważającej się za ofiarę, której wszystko wolno. Także to, że staje się oprawcą wobec innych. Czytamy te słowa blisko końca powieści, ale już wcześniej staje się oczywiste, że równie ważni są ludzie otaczający chorą, może nawet bardziej cierpiący od niej. Chcą pomóc bliskiej osobie, ale nie potrafią. Bezsilność frustruje ich i wykańcza nerwowo, a osoba będąca w potrzebie, Martha, choć robi to może nieświadomie, przerzuca na nich wszelkie złe emocje, stosuje psychiczną i fizyczną przemoc.

Jest więc to powieść o zrujnowanej psychice, którą przez lata niszczyła nie tylko sama choroba, niewłaściwa diagnoza, ale i patologiczne środowisko, w którym Martha dorastała. Niezrównoważona, nadużywająca alkoholu matka-artystka. Ojciec, niespełniony poeta, zawsze w cieniu dominującej matki. Rozstania, powroty, kłótnie, niekończące się balangi, towarzystwo pijanych, naćpanych i nieodpowiedzialnych dorosłych. A w tym wszystkim dwie małe dziewczynki, Martha i jej siostra, niepewnie poruszające się po tym dziwnym świecie, potrzebujące stabilizacji, jasno określonych zasad, twardego gruntu pod nogami.

Smutek i rozkosz nie jest wesołą powieścią, ale też, mimo ciężaru i zmęczenia główną bohaterką, czyta się ją znakomicie i lekko. Nie doczekamy się jednoznacznego zakończenia, co pozwala czytelnikowi dopowiedzieć sobie swój własny ciąg dalszy. Można też pozostawić bohaterów w spokoju, rozstając się z nimi w tym punkcie ich historii, który autorka uznała za właściwy. Proza Meg Mason nie należy też do wybitnych. Pozbawiona literackich ozdobników, zdań zapadających w pamięć, ale jest w niej coś pociągającego. Jej jakość docenia się w pełni dopiero po skończeniu książki.

Znak, 2022


(Visited 82 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.