Ann Patchett

Stan zdumienia

Powieść Ann Patchett zachwyca niepowtarzalnym, odrealnionym klimatem. Już od pierwszych stron, gdy główna bohaterka otrzymuje wiadomość o śmierci przyjaciela. Taka informacja zawsze czyni wyłom w pozornie stałej i nienaruszalnej rzeczywistości. Ukazuje ją taką, jaką jest naprawdę. Wiecznie ruchomą i nieprzewidywalną. Największy dar i zagrożenie dla istoty ludzkiej, tak często przez nas bagatelizowane i lekceważone.

Wraz z upływem czasu, oswajając się z brakiem bliskiej osoby, osiadamy w codzienności, a rzeczywistość, w nowym, zmienionym wydaniu, ponownie nabiera kształtów. Zazwyczaj tak jest. Marinie, bohaterce powieści, nie jest to jednak dane. Brak ciała przyjaciela, pochowanego gdzieś w amazońskiej dżungli, sprawia, że jego śmierć jest totalną. Nie ma żadnego punktu odniesienia, który pozwala przejść przez tragedię i żyć dalej, w miarę możliwości tak jak wcześniej. Kolejne wydarzenia, podróż do Brazylii i poszukiwania doktor Swanson oraz grobu przyjaciela, sprawiają, że Marina traci grunt pod nogami. Jest zawieszona między przeszłością a przyszłością. Niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, w którąkolwiek ze stron.

Uczucie oderwania od wszystkiego, co znajome, towarzyszy także czytelnikom. Ann Patchett wspaniale oddaje niepokój i napięcie, które stają się udziałem Mariny w zetknięciu z tak obcym i nieprzyjaznym dla niej otoczeniem. Proza Patchett jest gęsta i ciężka od upału oraz wilgoci. Narracja bardzo leniwie, powolutku brnie przez ogłupiające i niebezpieczne dla zdrowia gorąco. Przyspiesza, dopiero gdy niespodziewanie pojawia się tajemnicza doktor Swanson i akcja powieści przenosi się do dżungli. Wraz ze zmianą scenografii pojawiają się też nowi bohaterowie i otrzymujemy kilka zaskakujących zawirowań fabularnych, tak wyczekiwanych przez czytelnika.

Ann Patchett bardzo wiarygodnie opisuje warunki życia w prawie zapomnianym przez Boga Manaus i naukowym obozie, usytuowanym w jednej z wiosek w głębi dżungli. Czytając Stan zdumienia w swoim mieszkaniu, rozsiadłszy się w fotelu, można poczuć się jakbyśmy tam byli. W przedsionku piekła, jakim bez wątpienia może być dla zachodniego człowieka brazylijski interior.

Świetnie zarysowane postacie, to kolejny walor powieści i chyba najbardziej rozpoznawalna cecha pisarstwa Ann Patchett. Szczególnie udane są bohaterki, zwłaszcza dwie główne heroiny, doktor Swanson i Marina. Pewne siebie, silne, odważne i zdeterminowane, by osiągnąć swój cel nawet za zbyt wygórowaną cenę. Męscy bohaterowie wypadają przy nich blado, niemrawo. Budzą raczej niechęć, graniczącą ze wstrętem, gdy odkrywamy, jak bardzo są słabi, nieporadni i małostkowi. Brak tu jednak nachalnego feminizmu, gloryfikującego każdą kobietę i skazującego na potępienie każdego mężczyznę.

W osiągnięciu pełni zachwytu nad Stanem zdumienia coś niestety przeszkadza. Zaskakująca jest schematyczność przedstawienia plemion zamieszkujących dżunglę. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zarówno autorka jak i jej bohaterowie, naukowcy pochodzący z zachodniego świata, z tak zwanej cywilizacji, nie do końca widzą w nich ludzi. Traktują ich jak pociesznych dzikusów, ewentualnie doświadczalne zwierzątka. Wyraźnie poszukująca nowej czy też prawdziwej siebie Marina, nie znajduje tego, czego szukała. Powieść kończy się, pozostawiając Marinę otwartą na niezliczone możliwości, jakie stawia przed nią życie, ale wciąż niezdecydowaną, czy z nich skorzysta. Trochę to rozczarowuje, gdy oczekiwało się konkretnego zamknięcia.

Stan zdumienia jest świetnie napisaną powieścią. To literatura, która wciąga i angażuje czytelnika, a Ann Patchett jest bez wątpienia jedną z najlepiej piszących współczesnych amerykańskich autorek.

Znak, 2021

(Visited 149 times, 3 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.