Deborah Eisnberg

Twoja kaczka jest moją kaczką

Tom opowiadań Deborah Eisenberg, nieznanej mi autorki, choć to nie do końca prawda, jej artykuły bowiem czytałem w The New York Review of Books, przykuła moją uwagę nie samą okładką, a zdjęciem na niej umieszczonym. Ascetyczne wnętrze, wyposażone w zabytkowe krzesło i ogromne, stare lustro w zdobionej ramie, a na pierwszym planie Ona!

Nieporuszona, pozornie niewzruszona, smutnymi, ale też pełnymi nadziei i zrozumienia, oczami spogląda gdzieś, czy to w przeszłość, teraźniejszość czy przyszłość. Na tej fotografii autorka wydaje się kimś, kto ze stoickim spokojem przyjmuje chwilę obecną. Pozwala, by wielki świat opływał ją, otaczał ze wszystkich stron. Ona jednak nie zwraca na to uwagi. Stoi twardo na gruncie swojej osobowości i samoświadomości. Nie jest przy tym ani trochę egocentryczna. Interesują ją ludzie dookoła, ich małe i wielkie historie.

Czy faktycznie taka jest, nie mogę stwierdzić na sto procent. Podobno pierwsze wrażenie związane z nowo poznawaną osobą jest najbardziej prawdziwe. Czytając to, co ktoś napisał, w pewnym sensie trochę go poznajemy, a proza Eisenberg potwierdza wrażenie, że autorka jest wrażliwą i spostrzegawczą kobietą. Kimś, kto potrafi dostrzec piękno w drugim człowieku.

Deborah Eisenberg pisze z niezwykłą delikatnością o codzienności zza ściany i tej mijanej na ulicy. Tak w skrócie można podsumować treść tych opowiadań. Nawet wtedy, gdy niemal apokaliptyczne burze wywołują pożary pustoszące okolice, stając się scenografią dramatów ludzi uprzywilejowanych, naprawdę istotne są te wydarzenia, które kształtują nasze własne, małe światy.

Czy będzie to toksyczny związek odbijający się od kolejnych zdrad, rozstań i powrotów, niespodziewana śmierć dawno niewidzianego kuzyna, spotkanie po latach grupy starych przyjaciół, odkrywanie w innych swojego zmarłego krewnego, czy wreszcie niecierpliwe oczekiwanie pewnej starszej damy na asystenta, który wyprowadzi jej pieska, wszystko jest tak samo ważne i zajmująco opisane.

Deborah pochyla się z troską i szczerym zainteresowaniem nad każdym z bohaterów. Jest jak membrana, reagująca na wszelkie, najdrobniejsze przejawy życia, także tego wewnętrznego, dla większości niewidocznego. Eisenberg obdarza czytelników cennym i rzadkim darem spokoju, wyciszenia się, uważnej i wnikliwej lektury. Nawet świadomość przemijania i nieuniknionego końca wszystkiego, obecna w każdym z opowiadań, nie jest w stanie tego zakłócić, choć tak bardzo, jak i bohaterowie Eisenberg, jesteśmy przywiązani do trwania.

Jest w tych tekstach jeszcze coś, co także wyraża spojrzenie autorki na okładce. Czuje się, że pod cienką warstwą rzeczywistości, kryje się jakaś tajemnica, którą autorka już poznała, i daje nam możliwość tego samego. Opowiadania te są bardzo różnorodne, zabawne, ironiczne, trochę smutne. Autorka wkłada w nie siłę, zdolną do zrywania masek skrywających prawdziwe ludzkie oblicza. Aż chciałoby się spotkać autorkę, która przyjęłaby nas takimi, jakimi jesteśmy, z oczywistą neutralnością. Z pewnością dostrzegłaby wśród otaczających nas szarości wiele barw i niezwykłych rzeczy.

Cyranka, 2022


(Visited 198 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.