Jennifer Rosner

Żółty ptak śpiewa

Literatura wojenna to ciężki kawał literackiego chleba. Konieczna jest ostrożność w poruszaniu tego tematu, by nie popaść w kicz i komercję. Najważniejsza jest wierność realiom. Jeśli uda się taką zachować, to delikatne, kosmetyczne zmiany faktów, popuszczenie wodzy wyobraźni, nie rażą aż tak bardzo. Wymaga to jednak ogromnych nakładów pracy poszukiwawczej, przekopywania się przez źródła i publikacje, a nawet wizję lokalną. To zniechęca autorów, którzy często wybierają drogę na skróty, szybki rozgłos i zysk, jakie przynosi osadzenie akcji swojej powieści w czasach drugiej wojny światowej, niezwykle popularny teraz trend. Całe szczęście  Jennifer Rosner nie poszła w tę stronę. Napisała bardzo dobrą i oryginalną powieść, której akcja rozgrywa się w ogarniętej wojną Polsce. Prawie udało się uniknąć nieścisłości.

Żółty ptak śpiewa to opowieść o kilkuletniej Shirze i jej mamie, Róży, które po tym jak mąż Róży został zamordowany a jej rodzice wywiezieni przez Niemców, ukrywają się w stodole u polskiej rodziny. Aby ich kryjówka się nie wydała, Róża próbuje zachować całkowitą ciszę w świecie pełnym nieustających dźwięków i hałasów. Najtrudniej zapanować jest nad kilkuletnią, bardzo muzykalną, nic nie rozumiejącą córeczką. Pewnego dnia, po czasie znacznie dłuższym niż przypuszczała kobieta, pozostawanie  w tej samej kryjówce staje się zbyt niebezpieczne dla nich i ukrywających je Polaków. Matka z córką muszą się rozdzielić.

 

Wydawać by się mogło, że miesiące spędzone w ciszy, niemal bez ruchu, to piekielnie nudna rzecz dla czytelnika. A jednak tak nie jest. Rosner umiejętnie buduje napięcie, narastające wraz z pogarszającymi się warunkami wegetacji dwóch przerażonych Żydówek. Życie Róży komplikuje się jeszcze bardziej, a koszmar sytuacji, w jakiej się znalazła, staje się bardziej dotkliwy w zestawieniu z ciepłymi, radosnymi wspomnieniami życia rodzinnego.  Kolejne rozdziały przynoszą nasilenie poczucia grozy, niepewności, odrealnienia aż do dramatycznego finału, który jednak nie kończy tej opowieści. Żadna historia nigdy właściwie się nie kończy, tylko daje początek kolejnej.

 

Przedstawione w powieści koleje losu Róży i Shiry, są bardzo prawdopodobne, mimo kilku niedopracowanych fragmentów, jak ten o świni, która podczas niemieckiej okupacji wdarła się do spiżarni i zjadła zapasy, czy nauczyciel gry na skrzypcach o nazwisku Skrzypczak. Te fabularne potknięcia nie wpływają jednak na odbiór poruszającej prozy. Autorka stworzyła rzeczywistych bohaterów, którym zdarzają się chwile słabości, myśli zwątpienia. Wśród Polaków występujących w książce są tacy, którzy Żydom pomagali, jak i tacy, którzy donosili, prześladowali i potępiali. Żydzi zaś, nie są tylko bezwolnymi owieczkami idącymi na rzeź. Emocje towarzyszące bohaterom, tęsknota za kojącym dotykiem matczynych dłoni i jej szeptem, czy rodzące się dopiero romantyczne uczucie, rezonują z tym co podczas lektury może odczuwać czytelnik.

 

Żółty ptak śpiewa stawia na piedestale miłość matki do dziecka. Miłość, która jest w stanie wiele przezwyciężyć i poświęcić dla dobra ukochanej osoby. Opowiadając o Róży i Shirze, Jennifer Rosner zwraca naszą uwagę na tragedię żydowskich dzieci, które, aby przeżyć, wielokrotnie traciły swoją tożsamość. Dla wielu z nich była to droga w jednym kierunku, bez możliwości i szans na powrót. Krzepiący jest fakt, że są tacy twórcy jak Rosner, którzy przypominają nam o tym, a pisząc o Holokauście i drugiej wojnie światowej, zachowują proporcje między światłem i cieniem.

Wydawnictwo Otwarte, 2020


(Visited 145 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.